Szczerze - nie obchodzi mnie to. Nie ma sensu się zastanawiać nad tym, co nie działa. Mi bardzo przyjemnie się płaci za nie-guglowy ruch.

Znam przypadki ludzi (from USA), którzy tracili biznes z dnia na dzień, bo byli uzależnieni od Google.
Spadali na łeb na szyje w wynikach wyszukań. Ich konta AdWords były zamykane, lub stawki za kliknięcia podkręcane tak wysoko, aż biznes przestawał być opłacalny. Z jedną osobą nawet mailowałem jakiś czas, aż tu nagle Google zamknęło jego konto na YouTube. Dziennie miał ponad 100 tys. wyświetleń. Nie dowiedział się, dlaczego jego konto zostało zamknięte. Biznes stracił z dnia na dzień.
Na szczęście budował też sobie listę adresową. Nie wiem jak dużą ma obecnie listę, ale i tak stracił te 100 tys. wyświetleń jego filmików kontentowych (inne filmiki byłyby od razu usuwane).
Moje konto nie zostało zablokowane. Filmiki pozostałe, ale i tak straciłem wiele źródeł wyświetlania (polecane YouTube, podobne YouTube, wiele fraz wyszukiwarki YouTube, wiele fraz wyszukiwarki Google). Jeśli ruch wróci, to będzie to kilkaset wyświetleń, ale...
...nie ma sensu zastanawiać się nad tym, dlaczego coś nie działa. Nawet jeśli się dowiesz, to co Ci to da? Że nie będziesz już dalej tego powielał? W dalszym ciągu jednak nie będziesz wiedział, co działa. W dodatku są tysiące rzeczy, które nie działają. Chcesz je wszystkie poznawać, aby dowiedzieć się, dlaczego to nie działają?
Lepiej skupić się na tym, co działa i to właśnie powielać.

Dla mnie to stracenie ruchu od YouTube niesie ze sobą więcej korzyści niż straty.

Naprawdę.
Daje takiego kopa do działania, bo znowu to widzę, że jak czegoś nie zrobię, to stracę okazję.
Dla przykładu, właśnie podliczyłem, że przez ostatni miesiąc straciłem 2000 subskrybentów. Niektórzy pewnie miesiącami, albo latami budują takie listy, a ja to po prostu straciłem. Nie powiem w jaki sposób, ale mogłem mieć te dodatkowe 2000 subskrybentów na liście, ale nie mam.

Co najśmieszniejsze, zrobiłem to specjalnie, żeby nie tracić pieniędzy w przyszłości. Już wiem, że ta strata mi się opłacała i już wiem, dlaczego tak dużo kosztuje wiedza e-biznesowa sprawdzana w praktyce. Mówię o tej sprawdzanej na żywym organizmie, w prawdziwym biznesie, a nie na grupie docelowej, której się to potem sprzedaje. Szkoda tylko, że tak mało e-marketerów, robi to, czego uczy. Sorry, taka prawda.
Mógłbym teraz ponarzekać, ale nie chcę, bo wolę się skupiać na tym, co działa i to właśnie powielać.
