Zainspirowany wątkiem http://forum.ebiznesy.pl/topic1425.html proponuję rozpocząć dyskusję o tym jaki ebiznes jest etyczny, na czym można zarabiać, na czym nie.
Na początek proponuję odpowiedzieć na pytanie: jakie warunki trzeba spełnić, aby zarabiać wiedzy? Jakie mieć umiejętności? Co potwierdza, że już można, co co nie?
Pozwolę sobie postawić tezę, że etyczne jest to co pomaga innym ludziom.
Co o tym myślicie?
PS. Proszę o możliwie powstrzymanie się od wycieczek osobistych i używanie merytorycznych argumentów.
Rok założenia: 2008Kontakt
co nowego na blogu Krzywego ebiznesy.pl: Adresy URL na blogu: jak przygotować optymalną strukturę
Super - rezultat! Czyli oferta ebiznesowa powinna zawierać rzeczywistą korzyść, którą osiągnie klient. I to najlepiej, aby ta korzyść była dla niego wymierna.
Też się zgadzam - oferty powinny być merytoryczne, a nie wyłącznie marketingowe i manipulujące emocjami.
To chyba jest już jakość wykonania - przykład który podałeś jest trochę na krawędzi pomiędzy ebiznesem (w tym przypadku dzieleniem się wiedzą), a usługą. Tutaj pewnie trzeba by zdefiniować czym jest ebiznes.
Niepotrzebnie - na dole jest link "Obserwuj".
Jak w temacie.
Plagiaty i kradzieże praw autorskich to w internecie taka codzienność, że nikt na to nie zwraca uwagi. Kto cwańszy - wzbogaci się na tym szybko. Sęk w tym, że wielu plagiatuje wiedzę zdezaktualizowaną, dobrą lat temu 50, 60 czy 100, ale nie dzisiaj. Chodzi mi o tzw. książki motywacyjne. Bzdura goni w nich bzdurę, a rozwiązania problemów w nich opisane wywołują co najwyżej ataki spazmatycznego śmiechu, gdy komuś proponuje się, będąc np. jego doradcą, jak ma coś zrobić czy jak uratować swój biznes. Po prostu osoby plagiatujące nie patrzą na datę pierwszego wydania, licząc widocznie na to, że jak się napisze w recenzji (samemu) że książka ta pomogła uniknąć straty pół miliona dolarów, więc wdzięczność dla jej "autora" jest nieograniczona, to każdy da się na to nabrać. Nie każdy, ale jakieś 99% naiwniaków daje się nabrać i na tym żerują plagiatmistrzowie. Po polsce krąży jeden taki dwudziestikilulatek, co opublikował jako swoje pzremyślenia między innymi Dale'a Carnagie'go z 1920 roku, Napoleona Hilla (gdzieś z początku lat trzydziestych) i parę innych nie mniej zdeaktualizowanych wypocin. I o dziwo, sprzedał to w tysiącach egzemplarzy jako poradniki biznesu, a dziś grono jego wyznawców przygotowuje mu tzw seminaria, czyli spektakle taniej komedi z nim w roli prelegenta, za wstęp na które pobierana jest słona opłata. I naiwniacy płacą, wierząc że się nauczą, jak robić biznes. Nauczą się, jak ROBIONO BIZNES w Ameryce w latach tuż przed wielkim kryzysem i nigdy nie dowiedzą się, że te metody robiienia biznesu właśnie tym kryzysem zaowocoawały. A chłopak w tej chwili na cudzej pracy i swojej umiejętności jej sprzedawania jako własnej robi miliony (autentycznie!). Skąd o tym wiem? Ponieważ jeden z jego wyznawców zaproponował mi, abym zorganizował takie "seminarium" w stolicy za... połowę zysku z biletów po odliczeniu kosztów wynajmu sali w eleganckim hotelu. Na moje obiekcje co do etyki takiego pstepowania powiedział, że w d... ma etykę, liczy się kasa, a tę trzeba wyciągnąć z potrtfeli przygłupów, którzy się zejdą i zapłacą za kilka chwil nadziei na bycie milionerami.
43 posty(ów)
• Strona 1 z 5 • 1, 2, 3, 4, 5
Moim zdaniem zarabianie na wiedzy wiąże się z tym, że musimy mieć pewność, że przekazujemy na 100% dobrą (pewną, sprawdzoną) wiedzę- tyle wystarczy.
Oczywiście referencje, tytuły itp. zwiększają naszą wiarygodność, ale nie jest to wymagane wg mnie.
Oczywiście referencje, tytuły itp. zwiększają naszą wiarygodność, ale nie jest to wymagane wg mnie.
- gooral
- Posty: 17
- Rejestracja: 22 Cze 2009
- Miejscowość: Grudziądz
Ciekawa dyskusja się rozpoczyna.
Myślę, że biznes oparty na wiedzy, sprzedaży wiedzy, czyli szkoleniowy powinien być poparty rezultatami, doświadczeniem osoby prowadzącej szkolenie (i w tym momencie nie musiałby to być super trener z mnóstwem certyfikatów, wykładowca akademicki, ale po prostu człowiek z doświadczeniem praktycznym).
Teoria potwierdzona przez praktykę, doświadczenia (być może zupełnie odmienne od tego co mówi teoria) daje nam wiedzę.
Jeśli potrafisz nauczyć innych korzystać z teorii, testować różne rozwiązania teoretyczne, bądź stosować rozwiązania sprawdzające się w innych lub podobnych branżach, tak aby pojawiły się rezultaty (jakiekolwiek) oznaczałoby to, że warto się wziąć za ten właśnie biznes.
Najważniejsze dla mnie osobiście to, aby osoba przekazująca wiedzę była za nią odpowiedzialna, czyli aby zależało jej na rezultacie.
Może na przykładzie:
Sprzedaż usługi pod tytułem "Wykonanie strony internetowej" polega właśnie na sprzedaży wiedzy. To znaczy, że firma webmasterska przekazuje odpłatnie wiedzę dotyczącą: kolorystyki dla branży, poprawności dopasowania domeny do profilu firmy, usability.
Najczęściej mówi się, że "Państwa strona będzie lepsza, ładniejsza, przyciągnie oko i będzie wyglądać profesjonalnie" zamiast:
- "Dobrze przemyślana nawigacja strony lepiej zamienia potencjalnych klientów w klientów, tak jak to widać w naszych statystykach"
- "Możemy Państwu zamontować statystyki oglądalności witryny na jeden miesiąc - zobaczymy, jaką ilość czasu potencjalni klienci na niej spędzają. Będziemy wtedy mogli sprawdzić, czy zmiana układu strony poprawi ten wynik, za pomocą kolejnego testu"
- albo korzystając z Case Study przy poprzedniej firmie "W jednej z firm przeprowadziliśmy testy skuteczności dla różnych układów tekstu i najlepszym okazał się ... . Miał o 50% lepszą skuteczność niż oryginalna strona przed zmianami".
- "Kolorystyka dla Państwa branży powinna się kojarzyć z zaufaniem, a to oznacza np. <nazwa koloru>"
- Skrypt CMS może ułatwić pracę - szybkość aktualizacji informacji na stronie, prostota obsługi narzędzi pozycjonerskich wbudowanych w niego itp.
Po prostu taka firma chcąc działać etycznie powinna odpowiednio dopasować się do klienta, ale nie chodzi mi tutaj o zrobimy wszystko byleby z tego była kasa i heeeeeja do następnego klienta.
Ważne jest dla mnie, aby taka firma dopasowała cel strony - czyli jeśli sprzedaż, to może najlepszym dla tej firmy w tej branży będzie blog ekspercki i strona sprzedażowa, a nie strona wizytówkowa. Albo innym razem wizytówka produktu, branding, a nie sprzedaż bezpośrednio przez stronę (jeśli to producent i sprzedaje tylko przez kanały dystrybucyjne).
Myślę, że przy szkoleniach ważne jest, aby poprowadzić daną osobę z jednego punktu do drugiego, który daje jakieś rezultaty, no i ważne jest podkreślenie słowa "poprowadzić".
Ciekaw jestem co inni mają do powiedzenia w tym temacie
Pozdrawiam
Darek Bogacki
Myślę, że biznes oparty na wiedzy, sprzedaży wiedzy, czyli szkoleniowy powinien być poparty rezultatami, doświadczeniem osoby prowadzącej szkolenie (i w tym momencie nie musiałby to być super trener z mnóstwem certyfikatów, wykładowca akademicki, ale po prostu człowiek z doświadczeniem praktycznym).
Teoria potwierdzona przez praktykę, doświadczenia (być może zupełnie odmienne od tego co mówi teoria) daje nam wiedzę.
Jeśli potrafisz nauczyć innych korzystać z teorii, testować różne rozwiązania teoretyczne, bądź stosować rozwiązania sprawdzające się w innych lub podobnych branżach, tak aby pojawiły się rezultaty (jakiekolwiek) oznaczałoby to, że warto się wziąć za ten właśnie biznes.
Najważniejsze dla mnie osobiście to, aby osoba przekazująca wiedzę była za nią odpowiedzialna, czyli aby zależało jej na rezultacie.
Może na przykładzie:
Sprzedaż usługi pod tytułem "Wykonanie strony internetowej" polega właśnie na sprzedaży wiedzy. To znaczy, że firma webmasterska przekazuje odpłatnie wiedzę dotyczącą: kolorystyki dla branży, poprawności dopasowania domeny do profilu firmy, usability.
Najczęściej mówi się, że "Państwa strona będzie lepsza, ładniejsza, przyciągnie oko i będzie wyglądać profesjonalnie" zamiast:
- "Dobrze przemyślana nawigacja strony lepiej zamienia potencjalnych klientów w klientów, tak jak to widać w naszych statystykach"
- "Możemy Państwu zamontować statystyki oglądalności witryny na jeden miesiąc - zobaczymy, jaką ilość czasu potencjalni klienci na niej spędzają. Będziemy wtedy mogli sprawdzić, czy zmiana układu strony poprawi ten wynik, za pomocą kolejnego testu"
- albo korzystając z Case Study przy poprzedniej firmie "W jednej z firm przeprowadziliśmy testy skuteczności dla różnych układów tekstu i najlepszym okazał się ... . Miał o 50% lepszą skuteczność niż oryginalna strona przed zmianami".
- "Kolorystyka dla Państwa branży powinna się kojarzyć z zaufaniem, a to oznacza np. <nazwa koloru>"
- Skrypt CMS może ułatwić pracę - szybkość aktualizacji informacji na stronie, prostota obsługi narzędzi pozycjonerskich wbudowanych w niego itp.
Po prostu taka firma chcąc działać etycznie powinna odpowiednio dopasować się do klienta, ale nie chodzi mi tutaj o zrobimy wszystko byleby z tego była kasa i heeeeeja do następnego klienta.
Ważne jest dla mnie, aby taka firma dopasowała cel strony - czyli jeśli sprzedaż, to może najlepszym dla tej firmy w tej branży będzie blog ekspercki i strona sprzedażowa, a nie strona wizytówkowa. Albo innym razem wizytówka produktu, branding, a nie sprzedaż bezpośrednio przez stronę (jeśli to producent i sprzedaje tylko przez kanały dystrybucyjne).
Myślę, że przy szkoleniach ważne jest, aby poprowadzić daną osobę z jednego punktu do drugiego, który daje jakieś rezultaty, no i ważne jest podkreślenie słowa "poprowadzić".
Ciekaw jestem co inni mają do powiedzenia w tym temacie
Pozdrawiam
Darek Bogacki
- dbogacki
- Posty: 4
- Rejestracja: 07 Gru 2009
dbogacki napisał(a):Najważniejsze dla mnie osobiście to, aby osoba przekazująca wiedzę była za nią odpowiedzialna, czyli aby zależało jej na rezultacie.
Super - rezultat! Czyli oferta ebiznesowa powinna zawierać rzeczywistą korzyść, którą osiągnie klient. I to najlepiej, aby ta korzyść była dla niego wymierna.
dbogacki napisał(a):Sprzedaż usługi pod tytułem "Wykonanie strony internetowej" polega właśnie na sprzedaży wiedzy. To znaczy, że firma webmasterska przekazuje odpłatnie wiedzę dotyczącą: kolorystyki dla branży, poprawności dopasowania domeny do profilu firmy, usability.
Najczęściej mówi się, że "Państwa strona będzie lepsza, ładniejsza, przyciągnie oko i będzie wyglądać profesjonalnie" zamiast:
- "Dobrze przemyślana nawigacja strony lepiej zamienia potencjalnych klientów w klientów, tak jak to widać w naszych statystykach"
- "Możemy Państwu zamontować statystyki oglądalności witryny na jeden miesiąc - zobaczymy, jaką ilość czasu potencjalni klienci na niej spędzają. Będziemy wtedy mogli sprawdzić, czy zmiana układu strony poprawi ten wynik, za pomocą kolejnego testu"
- albo korzystając z Case Study przy poprzedniej firmie "W jednej z firm przeprowadziliśmy testy skuteczności dla różnych układów tekstu i najlepszym okazał się ... . Miał o 50% lepszą skuteczność niż oryginalna strona przed zmianami".
- "Kolorystyka dla Państwa branży powinna się kojarzyć z zaufaniem, a to oznacza np. <nazwa koloru>"
- Skrypt CMS może ułatwić pracę - szybkość aktualizacji informacji na stronie, prostota obsługi narzędzi pozycjonerskich wbudowanych w niego itp.
Też się zgadzam - oferty powinny być merytoryczne, a nie wyłącznie marketingowe i manipulujące emocjami.
dbogacki napisał(a):Po prostu taka firma chcąc działać etycznie powinna odpowiednio dopasować się do klienta, ale nie chodzi mi tutaj o zrobimy wszystko byleby z tego była kasa i heeeeeja do następnego klienta.
To chyba jest już jakość wykonania - przykład który podałeś jest trochę na krawędzi pomiędzy ebiznesem (w tym przypadku dzieleniem się wiedzą), a usługą. Tutaj pewnie trzeba by zdefiniować czym jest ebiznes.
- Michał Otroszczenko
- Posty: 145
- Rejestracja: 17 Sty 2010
- Miejscowość: Warszawa
Obserwując tzw. ekspertów w necie ośmielam się twierdzić, że wiedza do zysków ma się nijak. Nie idą w parze. Najwięcej zarabiają hochsztaplerzy z wiedzą dyletantów, którzy potrafią wokół siebie narobić tyle szumu, że wszyscy widzą w nic ekspertów na światowym poziomie. Wystarczy zajrzeć do e-booków, wydawanych przez potentata w tej dziedzinie. 90% z nich to plagiaty. Ale dzięki genialnemu marketingowi ludzie nie zwracają na to uwagi, a jeżeli już zwrócą tę uwagę, to boją się do tego przyznać z obawy przez zakrzyczeniem przez innych, którzy otumanieni marketingowymi chwytami (niektórymi bardzo prymitywnymi) są w stanie uwirerzyć, że Słońce krąży wokół Ziemi, jeżeli w którymś e-booku takie coś przeczytają. Na tym polega potęga marketingu: można sprzedać szajs jako super towar i trzeba to zrobić tak, żeby klient w to wierzył nie mniej mocno, jak w to, że mamy teraz rok 2010 (po narodzeniu Chrystusa). I ta jego wiara nawet w to jest tylko efektem marketingu, bo w rzeczywistości mamy INNĄ datę, przyjmując za rok narodzin Chrystusa moment pojawienia się komety Haleya, uznanej przez spisujących dzieje apostolskie za Gwiazdę Betlejemską.
- Dobrze, zapyta ktoś. - A co zrobić z tą rzetelną, prawdziwą wiedzą i jak na niej zarobić? Moja odpowiedź jest prosta: robić z niej korki do butów i sprzedawać po złotówce za sztukę na Allegro. Inaczej na niej nie da się zarobić. Hochsztaplerzy mają większą siłę przebicia. Jak każdy bez wyjątku chwast.
- Dobrze, zapyta ktoś. - A co zrobić z tą rzetelną, prawdziwą wiedzą i jak na niej zarobić? Moja odpowiedź jest prosta: robić z niej korki do butów i sprzedawać po złotówce za sztukę na Allegro. Inaczej na niej nie da się zarobić. Hochsztaplerzy mają większą siłę przebicia. Jak każdy bez wyjątku chwast.
- oldcowboy
- Posty: 36
- Rejestracja: 14 Maj 2010
Wklejam ten post tylko po to, żeby zaznaczyć opcję "Powiadom gdy ktoś odpowie", bo przez nieuwagę nie zrobiłem tego w poprzednim.
- oldcowboy
- Posty: 36
- Rejestracja: 14 Maj 2010
Postanowiłem napisać co moim zdaniem może nie być w porządku w przypadku dzielenia się wiedzą w ebiznesie.
Dla mnie najważniejsze jest to, że wiele osób powiela treść z innych źródeł - kopiuje, zmienia (plagiatuje?) i przedstawia jako swoje. Żyjemy w czasach informacji - jeszcze kilkanaście lat temu liczba informacji powielała się co kilkadziesiąt lat, teraz co kilka. Dodawanie nowych danych do tego i tak wielkiego śmietnika nic nie wnosi, nie daje wyników kreatywności ludzi, a jedynie kolejne przetworzone te informacje. Zwykle w nieco gorszej i okrojonej formie.
Posłużę się przypadkiem - padło na Piotra Majewskiego bo jest najbardziej znany, jak i jego ekademia.pl. Kiedyś oglądałem w sieci wywiad z nim, w którym mówił, że zarabianie na wiedzy to przyszłość i że każdy może to robić, że można znaleźć darmowe informacje a następnie dawać ludziom, a i tak większość osób nie zwraca uwagi od kogo one są i będą myśleli, że to od Ciebie. Nie podoba mi się to. Widziałem potem użytkownika CNEB, który nie zachowując nawet minimum przyzwoitości, aby podać autora rozsyłał newsletter z nieswoją instrukcją do joomli. Oczywiście można powiedzieć, że to wina interpretatora, ale dla mnie jest to na granicy.
Ekademia jest bardzo ciekawym rozwiązaniem - Piotr świetnie go dostosował do ebiznesu. Tylko, że moim zdaniem jest tam mnóstwo słabej jakości materiałów i powielonych innych materiałów. Np. audiobook o zarządzaniu czasem - wszystko byłoby może i ok (chociaż uważam, że metody GDT, ZTD i książki Coveya wyczerpują już temat), gdyby nie to że książka byłą czytana przez syntezator...
Z resztą widziałem gdzieś dyskusję, jaka jest misja ekademii. Jest oczywiste, że selekcjonowanie szkoleń ze względu na jakość jest bardzo trudne. Nie było odpowiedzi co dalej.
Dla mnie również nauczanie na odległość nie jest tożsame z dostarczaniem treści w formie elektronicznej. Ebook jest jak książka. Ważny jest kontakt z prowadzącym, ćwiczenia, cel do osiągnięcia(!), termin. Inne przypadki są po prostu naciągane.
W następnym poście napiszę jaki ebiznes jest moim zdaniem ok i co mi się podoba
M.
Dla mnie najważniejsze jest to, że wiele osób powiela treść z innych źródeł - kopiuje, zmienia (plagiatuje?) i przedstawia jako swoje. Żyjemy w czasach informacji - jeszcze kilkanaście lat temu liczba informacji powielała się co kilkadziesiąt lat, teraz co kilka. Dodawanie nowych danych do tego i tak wielkiego śmietnika nic nie wnosi, nie daje wyników kreatywności ludzi, a jedynie kolejne przetworzone te informacje. Zwykle w nieco gorszej i okrojonej formie.
Posłużę się przypadkiem - padło na Piotra Majewskiego bo jest najbardziej znany, jak i jego ekademia.pl. Kiedyś oglądałem w sieci wywiad z nim, w którym mówił, że zarabianie na wiedzy to przyszłość i że każdy może to robić, że można znaleźć darmowe informacje a następnie dawać ludziom, a i tak większość osób nie zwraca uwagi od kogo one są i będą myśleli, że to od Ciebie. Nie podoba mi się to. Widziałem potem użytkownika CNEB, który nie zachowując nawet minimum przyzwoitości, aby podać autora rozsyłał newsletter z nieswoją instrukcją do joomli. Oczywiście można powiedzieć, że to wina interpretatora, ale dla mnie jest to na granicy.
Ekademia jest bardzo ciekawym rozwiązaniem - Piotr świetnie go dostosował do ebiznesu. Tylko, że moim zdaniem jest tam mnóstwo słabej jakości materiałów i powielonych innych materiałów. Np. audiobook o zarządzaniu czasem - wszystko byłoby może i ok (chociaż uważam, że metody GDT, ZTD i książki Coveya wyczerpują już temat), gdyby nie to że książka byłą czytana przez syntezator...
Z resztą widziałem gdzieś dyskusję, jaka jest misja ekademii. Jest oczywiste, że selekcjonowanie szkoleń ze względu na jakość jest bardzo trudne. Nie było odpowiedzi co dalej.
Dla mnie również nauczanie na odległość nie jest tożsame z dostarczaniem treści w formie elektronicznej. Ebook jest jak książka. Ważny jest kontakt z prowadzącym, ćwiczenia, cel do osiągnięcia(!), termin. Inne przypadki są po prostu naciągane.
W następnym poście napiszę jaki ebiznes jest moim zdaniem ok i co mi się podoba
M.
- Michał Otroszczenko
- Posty: 145
- Rejestracja: 17 Sty 2010
- Miejscowość: Warszawa
oldcowboy napisał(a):Wklejam ten post tylko po to, żeby zaznaczyć opcję "Powiadom gdy ktoś odpowie", bo przez nieuwagę nie zrobiłem tego w poprzednim.
Niepotrzebnie - na dole jest link "Obserwuj".
-

bartekmedon - Posty: 738
- Rejestracja: 12 Cze 2009
bartekmedon napisał(a):oldcowboy napisał(a):Wklejam ten post tylko po to, żeby zaznaczyć opcję "Powiadom gdy ktoś odpowie", bo przez nieuwagę nie zrobiłem tego w poprzednim.
Niepotrzebnie - na dole jest link "Obserwuj".
Jak w temacie.
- oldcowboy
- Posty: 36
- Rejestracja: 14 Maj 2010
mnihas napisał(a):Dla mnie najważniejsze jest to, że wiele osób powiela treść z innych źródeł - kopiuje, zmienia (plagiatuje?) i przedstawia jako swoje. Żyjemy w czasach informacji - jeszcze kilkanaście lat temu liczba informacji powielała się co kilkadziesiąt lat, teraz co kilka. Dodawanie nowych danych do tego i tak wielkiego śmietnika nic nie wnosi, nie daje wyników kreatywności ludzi, a jedynie kolejne przetworzone te informacje. Zwykle w nieco gorszej i okrojonej formie.
M.
Plagiaty i kradzieże praw autorskich to w internecie taka codzienność, że nikt na to nie zwraca uwagi. Kto cwańszy - wzbogaci się na tym szybko. Sęk w tym, że wielu plagiatuje wiedzę zdezaktualizowaną, dobrą lat temu 50, 60 czy 100, ale nie dzisiaj. Chodzi mi o tzw. książki motywacyjne. Bzdura goni w nich bzdurę, a rozwiązania problemów w nich opisane wywołują co najwyżej ataki spazmatycznego śmiechu, gdy komuś proponuje się, będąc np. jego doradcą, jak ma coś zrobić czy jak uratować swój biznes. Po prostu osoby plagiatujące nie patrzą na datę pierwszego wydania, licząc widocznie na to, że jak się napisze w recenzji (samemu) że książka ta pomogła uniknąć straty pół miliona dolarów, więc wdzięczność dla jej "autora" jest nieograniczona, to każdy da się na to nabrać. Nie każdy, ale jakieś 99% naiwniaków daje się nabrać i na tym żerują plagiatmistrzowie. Po polsce krąży jeden taki dwudziestikilulatek, co opublikował jako swoje pzremyślenia między innymi Dale'a Carnagie'go z 1920 roku, Napoleona Hilla (gdzieś z początku lat trzydziestych) i parę innych nie mniej zdeaktualizowanych wypocin. I o dziwo, sprzedał to w tysiącach egzemplarzy jako poradniki biznesu, a dziś grono jego wyznawców przygotowuje mu tzw seminaria, czyli spektakle taniej komedi z nim w roli prelegenta, za wstęp na które pobierana jest słona opłata. I naiwniacy płacą, wierząc że się nauczą, jak robić biznes. Nauczą się, jak ROBIONO BIZNES w Ameryce w latach tuż przed wielkim kryzysem i nigdy nie dowiedzą się, że te metody robiienia biznesu właśnie tym kryzysem zaowocoawały. A chłopak w tej chwili na cudzej pracy i swojej umiejętności jej sprzedawania jako własnej robi miliony (autentycznie!). Skąd o tym wiem? Ponieważ jeden z jego wyznawców zaproponował mi, abym zorganizował takie "seminarium" w stolicy za... połowę zysku z biletów po odliczeniu kosztów wynajmu sali w eleganckim hotelu. Na moje obiekcje co do etyki takiego pstepowania powiedział, że w d... ma etykę, liczy się kasa, a tę trzeba wyciągnąć z potrtfeli przygłupów, którzy się zejdą i zapłacą za kilka chwil nadziei na bycie milionerami.
- oldcowboy
- Posty: 36
- Rejestracja: 14 Maj 2010
43 posty(ów)
• Strona 1 z 5 • 1, 2, 3, 4, 5
-
- Podobne tematy
- Odpowiedzi
- Wyświetleń
- Ostatni post
-
- Biznes w wieku 14
przez Kubus » 1 Maj 2010, o 16:17 - 9 Odpowiedzi
- 816 Wyświetleń
- Ostatni post przez naukazarabiania_pl

13 Gru 2010, o 22:49
- Biznes w wieku 14
-
- Pomysł na E-biznes
przez Unnamend » 26 Maj 2010, o 12:07 - 6 Odpowiedzi
- 669 Wyświetleń
- Ostatni post przez Daniel 'siewca' Nakoneczka

26 Maj 2010, o 14:49
- Pomysł na E-biznes
-
- Biznes w sieci wg Agnieszczaka
przez pogodynka » 20 Sty 2010, o 12:34 - 7 Odpowiedzi
- 741 Wyświetleń
- Ostatni post przez wiktoryna

28 Sty 2010, o 12:17
- Biznes w sieci wg Agnieszczaka
-
- Nowy pomysł na biznes
przez misiek44 » 31 Lip 2010, o 23:38 - 4 Odpowiedzi
- 590 Wyświetleń
- Ostatni post przez Konsultant FM Group

1 Sie 2010, o 18:44
- Nowy pomysł na biznes
-
- Jak potoczy się e-biznes?
1, 2przez vanda » 24 Lut 2012, o 22:07 - 13 Odpowiedzi
- 480 Wyświetleń
- Ostatni post przez Prysiu

15 Maj 2012, o 11:05
- Jak potoczy się e-biznes?
Kto jest na forum
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość













