Powiedzcie mi, po co to wszystko? Szczególnie Ci użytkownicy, którzy z prośbą o ocenę strony sklepu, "dlaczego nie sprzedaje tyle ile bym chciał", pierwsze co robią to wpisują validator.w3c.org i ocena kroi się od razu "strona nie jest wcale fajna, masz 308 błędów po walidacji". Super
Skoro Google obaliło mit, że walidacja ma jakikolwiek wpływ na pozycję, strona wygląda tak samo w 3 podstawowych przeglądarkach, klient wchodząc do sklepu kupuje co trzeba lub nie, ale na pewno nie ze względu na walidację, to po co martwić się tymi błędami? Czy to nie miało więcej sensu pięć lat temu, jak strony w IE wyglądały inaczej niż w MOZ, a "webmasterzy" sobie nic z tego nie robili, bo klient któremu robili stronę pracował w IE...
Nie jestem jakiś bossu z Kampinosu tworzący strony, bardzo możliwe, ze się mylę, może ktoś mnie oświeci i przekona, albo przyzna mi choć odrobinę racji?














