Mieszamy tu zdaje się trzy rzeczy.
1. Raz bycie lub nie bycie Vatowcem - wtedy są te limity o których piszecie, że trzeba lub nie trzeba przejśc na vat - co nei zawsze oznacza kase fiskalną.
2. Dwa to bycie vatowcem i nie posiadanie kasy, a sprzedawanie osobom prywatnym. Tu jest to co ja pisałem, tylko przelewy na konto bankowe i problem się robi już nawet z przesyłkami pobraniowymi. Musi być w nadawcy - tytule przelewu napisane od kogo (czyli kto kupił). Czyli jak ktoś robi zakupy a zapłaci z konta brata, to teoretycznie musi być w tytule przelewu dane tego kto kupił rzeczywiście.
Nie możesz sprzedawać od ręki - tylko przelewy, do każdego przelewu faktura na dane z przelewu itd.
3. To przymus posiadania kasy przy pewnych towarach. Ja z początluku kilka zamówień korzystałem z opcji 2, ale potem ze względu na dołożenie do sklepu srebrnych bigli opcjonalnie do kolczyków (to jeden z towarów gdzie kase fiskalną musze miec - tak swoją drogą jak ktoś srebrem na bazarze handluje bez kasy to zapytajcie go z czego jest to to srebro...

), musiałem sobie załatwić kasę prze z te jednogramowe maleńkie bigle. No ale nie załuje, naprawde koszt niewielki i wygoda, nie nawidzę faktur pisać, a i księgowa ma mniej roboty z jednym raportem miesięcznym zamiast cackać się z kilogramem faktur (choć tu teoretycznie też drukuje jej zestawienie miesięczne, jednak tak czy inaczej to sprawdzała - w paragonie nic nie sprawdza).
Przegląd około 100 zł na rok, czy 200 na dwa lata. Nie miałem jeszcze przeglądu, ale mają się do mnie odezwać Ci co mi ją sprzedali tak przynajmniej obiecywali.