Elżbieta Kalinowska napisał(a): On nie był taki zmotywowany od początku, dopiero przewartościowanie swojego życia i tego co nazywa szczęściem dało mu siłę.
Dokładnie, zgadzam się całkowicie.
Wiele osób się dziwi:
- Jakim cudem ktoś biedy, chory, bez nóg czy niewidomy może przeżywać pełnię szczęścia...
- Jak to możliwe, że człowiek bogaty, piękny, zdrowy jest skrajnie nieszczęśliwy lub nawet strzela sobie w łeb...
Szczęście nie przychodzi z zewnątrz. Szczęście jest w każdym z nas. W tych samych okolicznościach jedna osoba będzie skrajnie nieszczęśliwa, a inna na drugim biegunie - w pełni spełniona, w błogim stanie.
"Przewartościowanie własnego życia" - każdy musi to zrobić, by znaleźć WŁASNE szczęście.
Dzięki Elu za ten post















