Witaj Pitersen2,
Spróbuję dać Ci kilka rad, aczkolwiek Chociaż jak wiemy Twoja sytuacja nie jest zbyt ciekawa.
Sporo już wcześniej sygnalizowali moi poprzednicy. Ja postaram sie to zebrać do kupy i może coś jeszcze dołozyć od siebie.
Musisz wiedzieć, że do każdego biznesu niezbędny jest tzw. biznesplan. Nawet malutki biznesplanik. Zeby się dowiedzieć / przekonać czy to, co chcesz robić po prostu się opłaci.
To powinno sie oczywiście robić przed rozpoczęciem działalności, no ale jak już jest, co jest, to zobaczmy co da sie zrobić.
A więc do rzeczy:
1. Lokalizacja - bardzo ważna sprawa, gdzie masz Twój sklep; jeżeli to będzie gdzieś na bogatym osiedlu, gdzie widać lepsze ubranie ludzi - nie masz żadnych szans. Mam nadzieje, iż w miarę dobrze oszacowałeś punkt w którym wynająłeś i wyremontowałeś lokal, to znaczy jest to zwykłe osiedle, jakich wiele, gdzie ludzie jak wszędzie potrzebują używanych ciuchów. Konkurencja jest wszędzie - czyli w tym wypadku inne ciucholandy - i można z tym żyć. Ty po prostu musisz być równy , bądź lepszy od konkurencji.
2.Czynsz – bardzo ważna , zasadnicza sprawa. Właśnie to, ile płacisz za wynajem lokali. Jest, jak mniemam w Twoim przypadku – największe obciążenie. Jeżeli przykładowo Twój zysk osiągnięty miesięcznie wynosi powiedzmy 3000 PLN ( tak strzelam, dla przykładu), a wynajem lokali kosztuje Cię 1800 PLN miesięcznie, to gdzie reszta? Może Żydowi, który wynajmuje Ci lokale wydaje się, że w dzisiejszych czasach może z wynajmu wyciągnąć góy złota, i doi Cię bez reszty? Może lokalizacja nie jest, aż tak atrakcyjna zeby żądać tyle ile on chce. Ja tak, tylko dywaguję podając Ci tematy do zastanowienia. Może warto renegocjować umowę najmu? To Ci wolno. Szczerze wątpię, żeby ustawiła się kolejka do wynajmu. Spróbuj tutaj poszukać jakichś oszczędności !
3.Skala biznesu – jedna z naczelnych zasad biznesu brzmi: BIZNES MACIERZYSTY MUSI MIEĆ UGRUNTOWANĄ POZYCJĘ, AŻEBY MÓGŁ POWSTAĆ BIZNES KOLEJNY.Niewykluczone, ze jedną z przyczyn gorszego stanu Twojego biznesu było to, iż za szybko chciałeś otworzyć kolejny ciuchland. Nie miałeś jeszcze wystarczającej podbudowy finansowej, ażeby działalność rozszerzyć, ale pomyślałeś sobie skoro jeden sklep przynosi dochód, to dwa będą dawać drugie tyle. Jak się okazuje niekoniecznie. Moja sugestia: może lepiej byłoby się skoncentrować na jednym ośrodku, przynajmniej do czasu osiągnięcia progu rentowności ( sytuacja finasowa firmy kiedy zyski są równe bądź większe od poniesionych kosztów). Dopier kiedy staniesz z powrotem na nogi, możesz pomyśleć o czymś jeszcze. To jest częsty błąd młodych bznesów, ze zbyt szybko chcą osiagnąć sukces, nie patrząc co za tym wszystkim idzie.
4.Zatrudnienie – bez wątpienia w tym momencie nie stać Cię na pracownika! Sam musisz być sobie sprzedawcą, dostawcą i czym tam jeszcze. W Twojej obecnej sytuacji koszty zatrudnienia człowieka zdecydowanie przerastają możliwości finansowe.. Żeby wyjść z kłopotów koszty musisz ograniczyć do minimum. Jedyne co radzę zlecić komuś to księgowosć. Za 100 PLN firma księgowa rozliczy Ci miesiąc i masz z tym święty spokój.
5.Cena – musisz uważnie zanalizować, czy ceny które stosujesz są konkurencyjne. Kolejną zasada biznesowa brzmi: PROWADŹ CIĄGŁY MONITORING POCZYNAŃ KONKURENCJI. Właśnie. To musisz robić bezwzględnie. Przynajmniej raz na tydzień przejść się po ciuchlandach sąsiadujących i zobaczyć jakie ceny stosują. Po ile mają spodnie, po ile sweterki, a po ile kurtki dla dzieci. Jeżeli tego nie będziesz robił, długo nie pociągniesz. Konkurencja bowiem nie śpi. Uwierz mi. Często bywa u Ciebie i ogląda Twoje ceny.A później obniża swoje o złotówkę, dwa złote. Musisz na bieżąco wiedzieć co ile możesz podnieść lub musisz obniżyć. Bez tego ani rusz.
6.Asortyment – czy wiesz, jacy ludzie głównie zamieszkują Twoją okolicę. Ci, którrzy mogliby do Ciebie zawitać? Czy jest to osiedle raczej ludzi starszych? Czy może jest to nowe osiedle, dopero co postawione, gdzie wprowadzają się rodziny z małymi dziećmi?
GRUPA DOCELOWA. To kolejne hasło w biznesie. Ty musisz mieć w swoim second handzie, ciuchy dostosowane ściśle pod Twoją okolicę. Dla Ciebie liczy się Klient i jego oczekiwania, a nie np. to co Tobie wydaje się dobre, czy ładne. Na osiedlu ludzi starszych za cholerę nie sprzedasz ubranek dla dzieci, No chyba że jakiś dziadek kupi wnuczkowi na prezent śpiochy, czy coś tam. I odwrotnie na ośiedlu „ na dorobku” że się tak wyrażę nie upchniesz zbyt wiele pięknych prochowców dla kobiet w podeszłym wieku.
Przeanalizuj problem: czy masz to, o co ludzie najczęściej pytają?
Druga sprawa. Tak samo jak w przypadku cen, tutaj również musisz znać lokalny rynek second handów. Chodzić po nich i patrzyć, co mają, czego nie mają. Co mają , czego Ty nie masz u siebie, a powinieneś? Moja żonka była niedawno w second handzie na naszym osiedlu i potem mówi do mnie: „Patrz jakie super dżinsiki kupiłam dla małej, w tym ciuch landzie na Beskidzkiej, tylko 11 PLN, a są prawie jak nowe. A w tym na Kaliskiej, byłam już ze trzy razy i nie było żadnych spodni fajnych dla dzieci”.
Musisz mieć to ,co ludzie chcą, to co ma konkurencja i jeszcze więcej.
7.Rekalma- jest dźwignią handlu. Mówisz, że Cię na nią nie stać. A ja Ci mówię, ze stać Cię. Ty nie potrzebujesz drogiej reklamy o dużym zasięgu. Ty potrzebujesz reklamy lokalnej. A taką mogą być przede wszystkim ulotki.Wydrukuj najpierw kilkaset ulotek – projekt szaty graficznej możesz opracować sam. Koszt tego w studiu reklamy będzie niewielki. I rozprowadź po okolicy np. w sobotę wieczorem po zamknięciu biznesu. Zrób to sam w ramch rekreacji. Jak będziesz chciał to komuś zlecić, musisz się liczyć z kosztem pewnie około 100PLN.
Drugi sposób – gazetka osiedlowa. Zorientuj się czy jest coś takiego w Twojej okolicy / dzielnicy. To bardzo tani , bo lokalny środek reklamowy ( gazetki takie są bezpłatne).
Ja sam szczerze mówiąc, często korzystam z takich ulotek, które przynoszą mi pod drzwi czy do skrzynki. Przede wszystkim dlatego, że mam te usługi blisko. Nie muszę jeździć przez pół miasta Krakowa do mechanika samochodowego, dentysty, do pizzerii ...do ciuchlandu. Bo mam to na miejscu.
Możesz kombinować również z reklamą na samochodzie, bo zakladam że takowy utrzymujesz. Skutezcznośc taka sobie, koszty prawie żadne.
A więc reasumując, co proponuję w Twojej sytuacji:
rezygnacja z drugiego lokalu – koncentracja tylko na jednym sklepie
próba renegocjacji kosztów umowy najmu lokalu
samozatrudnienie
ciągła obserwacja cen i oferty lokalnej konkurencji
rekalma lokalna: ulotki, gazetka osiedlowa, reklama na samochodzie
Jeżeli zastosujesz się do tych rad, napisz kiedyś czy coś przyniosło spodziewane efekty.
Będę ciekawy, i pewnie nie tylko ja na tym forum jak Ci się dalej wiedzie.
Pozdrawiam
krzywy -senior