Witam,
Chciałem poznać wasze zdanie na temat, tak zwanej psychologii sukcesu. Księgarnie są pełne kolorowych książek typu "Bądź szczęśliwy i bogaty". Oprócz dużej czcionki i obrazków publikacje te charakteryzują się ślepą wiarą w maksymę "Chcieć, to móc". Najczęściej są to wytyczne, które oscylują wokół powszechnie znanych prawd, takich jak pozytywne myślenie pomaga i tym podobne. Czy na tym polega siła tych publikacji, że ciężko z takimi argumentami polemizować? W podobnych książkach wszystkie rady traktowane są, jako prawdy oczywiste.
Czy waszym zdaniem możemy być szczęśliwi, jeśli wyłączymy się na sprawy przykre i niezbyt pasujące do filozofii nieustających sukcesów. Czy w końcu nie lepiej mieć jakiś prawdziwy powód do radości i śmiechu niż pielęgnować pogląd, że nie mogę pozwolić sobie na bycie nieszczęśliwym lub posiadanie wątpliwości. W świecie, w którym entuzjazm na zawołanie jest tak ceniony pytanie, czy szklanka jest do połowy pusta, czy pełna jest niedorzeczne, bo każdy wie, że szklanka do połowy pusta w tych czasach się nie opłaca, bez względu na poziom płynu w szklance.
Trochę w nietypowy sposób zainicjowałem wpisy w tym dziale, ale naprawdę chce poznać wasze opnie. Sam jestem optymistą, ale pewnie z mojej wypowiedzi bije niewielki sceptycyzm. Może przekonacie mnie, że jest bezpodstawny.
Pozdrawiam
Rok założenia: 2008Kontakt
co nowego na blogu Krzywego ebiznesy.pl: Adresy URL na blogu: jak przygotować optymalną strukturę
22 posty(ów)
• Strona 1 z 3 • 1, 2, 3
Nie czytałem jeszcze książek tego typu, ale wiem, że jest ich sporo.
Jednak osobiście jestem zwolennikiem koncentrowania się na pozytywnych emocjach, mi to bynajmniej pomaga.
Ludzie bardzo łatwo zauważają swoje porażki, to z kolei psuje im samopoczucie, zniechęca do działania. Nie widzą natomiast często swoich sukcesów, nawet najmniejszych, uważają, że to coś normalnego, taki mały sukces. Ja z kolei staram się zauważać te małe sukcesy i się nimi cieszę. To jest zawsze mały kroczek do przodu, który przynosi mi radość, a co za tym idzie motywuje i zachęca do działania.
Co do porażek to staram się nimi nie przejmować i zapominać jak najszybciej, bo trzymanie tego w pamięci tylko utrudnia działanie i hamuje rozwój. Stało się i mówi się trudno. Nie gdybam tylko idę dalej i robię swoje, a porażka idzie w niepamięć.
Tak mi się właśnie wydaje, że ludzie nie dostrzegają swoich sukcesów, a przy porażkach za długo się zatrzymują. Powinna być odwrotnie. To pomaga.
Gdy cały dzień coś robię, pod koniec dnia patrze co zrobiłem i stwierdzam, że coś mi się udało i nawet sporo tego jest. To sprawia, że często nie chce mi się iść spać i jeszcze coś porobić, a jak idę spać to z niedoczekaniem na drugi dzień, żebym mógł do tego wrócić i kontynuować pracę.
3 dni temu dostałem mandat. Denerwujące zdarzenie, cały dalszy dzień miałem zrypany, ale wieczorem przelałem kwotę mandatu i nie muszę się już wcale tym przejmować. Stało się, trudno. Nic nie sprawia, że muszę o tym zdarzeniu pamiętać, bo już zapłaciłem, więc nie myślę o tym i jest ok (fakt, że konto trochę schudło, na ale trudno). I robię dalej swoje nie rozwodząc się co by było gdyby.
Jednak osobiście jestem zwolennikiem koncentrowania się na pozytywnych emocjach, mi to bynajmniej pomaga.
Ludzie bardzo łatwo zauważają swoje porażki, to z kolei psuje im samopoczucie, zniechęca do działania. Nie widzą natomiast często swoich sukcesów, nawet najmniejszych, uważają, że to coś normalnego, taki mały sukces. Ja z kolei staram się zauważać te małe sukcesy i się nimi cieszę. To jest zawsze mały kroczek do przodu, który przynosi mi radość, a co za tym idzie motywuje i zachęca do działania.
Co do porażek to staram się nimi nie przejmować i zapominać jak najszybciej, bo trzymanie tego w pamięci tylko utrudnia działanie i hamuje rozwój. Stało się i mówi się trudno. Nie gdybam tylko idę dalej i robię swoje, a porażka idzie w niepamięć.
Tak mi się właśnie wydaje, że ludzie nie dostrzegają swoich sukcesów, a przy porażkach za długo się zatrzymują. Powinna być odwrotnie. To pomaga.
Gdy cały dzień coś robię, pod koniec dnia patrze co zrobiłem i stwierdzam, że coś mi się udało i nawet sporo tego jest. To sprawia, że często nie chce mi się iść spać i jeszcze coś porobić, a jak idę spać to z niedoczekaniem na drugi dzień, żebym mógł do tego wrócić i kontynuować pracę.
3 dni temu dostałem mandat. Denerwujące zdarzenie, cały dalszy dzień miałem zrypany, ale wieczorem przelałem kwotę mandatu i nie muszę się już wcale tym przejmować. Stało się, trudno. Nic nie sprawia, że muszę o tym zdarzeniu pamiętać, bo już zapłaciłem, więc nie myślę o tym i jest ok (fakt, że konto trochę schudło, na ale trudno). I robię dalej swoje nie rozwodząc się co by było gdyby.
-

Paweł Landzberg - Posty: 2428
- Rejestracja: 14 Wrz 2008
- Miejscowość: Brzeźno Wielkie
Bardzo osobista i tym bardziej cenna wypowiedź. Mi chodzi o to, że zamiast traktować coś jako pewnik, bo znajduje się w nawiasie naukowe(chociaż częściej mówi się o pop- psychologii), powinniśmy się zastanawiać się raczej dlaczego jest tak jak jest i tym według mnie różni się psychologia i prawdziwa nauka od para naukowych przewodników.
Właśnie dlatego, że nie jesteśmy do końca szczęśliwy książki te są takie popularne, ponieważ oferują łatwe rozwiązania na trudne problemy. Co do tego, że ludzie powinni szukać więcej optymizmu i pozytywnych stron życia pełna zgoda. Twój przykład z mandatem uważam za bardzo budujący.
Pozdrawiam, dzięki za błyskawiczne zainteresowanie
Właśnie dlatego, że nie jesteśmy do końca szczęśliwy książki te są takie popularne, ponieważ oferują łatwe rozwiązania na trudne problemy. Co do tego, że ludzie powinni szukać więcej optymizmu i pozytywnych stron życia pełna zgoda. Twój przykład z mandatem uważam za bardzo budujący.
Pozdrawiam, dzięki za błyskawiczne zainteresowanie
- bepob
- Posty: 51
- Rejestracja: 12 Lis 2008
Zgadzam się. Nie należy traktować tego , co jest napisane w książkach za pewniki.
Dobre poradniki (nie tylko psychologiczne) powinny dać do myślenia, powinny uruchomić wyobraźnie, sprawić aby po przeczytaniu jej samemu umieć wychodzić z trudnych sytuacji.
To, że popularne są książki o samodoskonaleniu się, psychologii sukcesu itp. to dlatego, że duża część Polaków (nie wiem jak na świecie) jest pesymistami i smutasami. Szukają pomocy w takich książkach.
Takie książki powinny uczyć zadawania sobie pytań. Wydaję mi się, że ludzie nie potrafią sobie zadawać pytań dlaczego jest tak a nie inaczej, co wpływa na obecną sytuacje itp. Jeśli potrafimy zadać sobie pytanie, to zwykle odpowiedź jest już prostsza, a z niej można wyciągać wnioski.
Dodatkowo poradniki często są banalne. Jednak sporo osób na swoje problemy szuka jakichś wymyślonych z kosmosu rozwiązań, nie myśląc o niczym prostszym. Sam jakiś czas temu przeczytałem pewnego e-booka i stwierdziłem po przeczytaniu, że to jest oczywiste co tu jest napisane. A mimo to nie wpadłem na to, nie pomyślałem o tym.
Oczywiście trzeba testować rozwiązania w poradnikach, wypróbowywać różne warianty i samemu stwierdzić czy to pomaga i ewentualnie dostosować do swojej sytuacji rozwiązanie.
Myślę, że warto kupować takie książki, ale nie wdrażać dokładnie to co jest w nich napisane. Należy przemyśleć wszystko, potestować i wyrobić swoje zdanie.
Dobre poradniki (nie tylko psychologiczne) powinny dać do myślenia, powinny uruchomić wyobraźnie, sprawić aby po przeczytaniu jej samemu umieć wychodzić z trudnych sytuacji.
To, że popularne są książki o samodoskonaleniu się, psychologii sukcesu itp. to dlatego, że duża część Polaków (nie wiem jak na świecie) jest pesymistami i smutasami. Szukają pomocy w takich książkach.
Takie książki powinny uczyć zadawania sobie pytań. Wydaję mi się, że ludzie nie potrafią sobie zadawać pytań dlaczego jest tak a nie inaczej, co wpływa na obecną sytuacje itp. Jeśli potrafimy zadać sobie pytanie, to zwykle odpowiedź jest już prostsza, a z niej można wyciągać wnioski.
Dodatkowo poradniki często są banalne. Jednak sporo osób na swoje problemy szuka jakichś wymyślonych z kosmosu rozwiązań, nie myśląc o niczym prostszym. Sam jakiś czas temu przeczytałem pewnego e-booka i stwierdziłem po przeczytaniu, że to jest oczywiste co tu jest napisane. A mimo to nie wpadłem na to, nie pomyślałem o tym.
Oczywiście trzeba testować rozwiązania w poradnikach, wypróbowywać różne warianty i samemu stwierdzić czy to pomaga i ewentualnie dostosować do swojej sytuacji rozwiązanie.
Myślę, że warto kupować takie książki, ale nie wdrażać dokładnie to co jest w nich napisane. Należy przemyśleć wszystko, potestować i wyrobić swoje zdanie.
-

Paweł Landzberg - Posty: 2428
- Rejestracja: 14 Wrz 2008
- Miejscowość: Brzeźno Wielkie
Takie książki potrafią zmienić nastawienie do życia. Wiem z własnego doświadczenia, że takie poradniki mogą odmienić życie... na lepsze 
-

GreK - Posty: 60
- Rejestracja: 20 Sie 2008
Witajcie,
Z przyjemnością przyłączę się do dysputy.
Moim skromnym zdaniem, wszystko zależy od człowieka. Każdy odbiera taką książkę po swojemu. Tak jest ze wszystkim. Jedni wolą science-fiction (np. ja), a inni książki historyczne (np. mój tata). Jedni lubią "Taniec z nieudacznikami", hehe, a inni Dziennik Telewizyjny (nie wiem po co z dużych liter napisałem). Tak jest i będzie.
Dla jednych takie książki są objawieniem, a dla innych to stek bzdur. Ja uwielbiam takie książki i bardzo je cenię. Oczywiście nie wszystkie są najwyższych lotów, ale te, co czytałem, były doprawdy imponujące.
Należy rozróżnić przynajmniej kilka podgrup w tej branży książkowej. "Psychologia sukcesu" to ogólne zagadnienie. Tak na roboczo podzieliłbym to następująco:
Piszcie dalej w tym wątku, później dokończę
krzywy-admin
Z przyjemnością przyłączę się do dysputy.
Moim skromnym zdaniem, wszystko zależy od człowieka. Każdy odbiera taką książkę po swojemu. Tak jest ze wszystkim. Jedni wolą science-fiction (np. ja), a inni książki historyczne (np. mój tata). Jedni lubią "Taniec z nieudacznikami", hehe, a inni Dziennik Telewizyjny (nie wiem po co z dużych liter napisałem). Tak jest i będzie.
Dla jednych takie książki są objawieniem, a dla innych to stek bzdur. Ja uwielbiam takie książki i bardzo je cenię. Oczywiście nie wszystkie są najwyższych lotów, ale te, co czytałem, były doprawdy imponujące.
Należy rozróżnić przynajmniej kilka podgrup w tej branży książkowej. "Psychologia sukcesu" to ogólne zagadnienie. Tak na roboczo podzieliłbym to następująco:
- - Książki o wierze w sukces, misji życiowej, wierze w energię kosmosu, pozytywne myślenie, przyciąganie bogactwa i szczęścia myślami itp.
Zestawienie to zabrzmiało dość banalnie, ale wbrew pozorom i tutaj można znaleźć super pozycje! Choć są i gorsze... Jeśli o mnie chodzi, to jako dzieło wybitne uznałbym np. "Myśl i bogać się" Napoleona Hilla.
Negatywnie zaskoczyła mnie książka "Moc przyciągania" Joe Vitale. Choć inne jego książki uważam za doskonałe (np. "Hipnotyczny marketing"), ta akurat jest "dziwna". Czytając ją, wydawało mi się, że to jakaś sekta do mnie przemawia. Nie dokończyłem jej...
Generalnie moc przyciągania przez pozytywne myślenie dla mnie osobiście jest praktycznie faktem, jednak w tej publikacji poczciwy Joe trochę pojechał za bardzo po bandzie. Pewnie wielu ma inne zdanie. Ja mam takie.
- - Książki o osobistym rozwoju.
Dla mnie to osobny dział. Chyba najważniejszy! Tego typu książki zmieniały i zmieniają moje życie. Poważnie. Chodzi tutaj oczywiście o sukces w każdym znaczeniu tego słowa: osobisty i finansowy. Dzięki np. "Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi" Dale Carnegie zmieniłem się jako człowiek. Mój brat napisał fajną recenzję na ebiznesy.pl - zapraszam tutaj: http://ebiznesy.pl/ksiazki-e-biznes/61- ... aciol.html
Piszcie dalej w tym wątku, później dokończę
krzywy-admin
-

Paweł 'krzywy' Krzyworączka - Administrator
- Posty: 1626
- Rejestracja: 18 Kwi 2008
- Miejscowość: Kraków
A ja polecę "Odpowiedź" John Assaraf, Murray Smith.
Choć napisana przez współautorów Sekretu, ma zupełnie inny wydźwięk - nie ma tam w zasadzie "magii", która wielu może przeszkadzać - wszystko opiera się na nauce, wiedzy, pracy nad sobą - SYSTEMATYCZNEJ pracy.
Gdybym musiała ratować tylko jedną książkę ze swojej biblioteki - wybrałabym właśnie tę.
Daje niesamowitego kopa, wiedzę o sposobach "przeprogramowania" swojego mózgu.
Tak zachwalam, a dopiero 3/4 przeczytałam
)
No ale mam ją tydzień dopiero
Choć napisana przez współautorów Sekretu, ma zupełnie inny wydźwięk - nie ma tam w zasadzie "magii", która wielu może przeszkadzać - wszystko opiera się na nauce, wiedzy, pracy nad sobą - SYSTEMATYCZNEJ pracy.
Gdybym musiała ratować tylko jedną książkę ze swojej biblioteki - wybrałabym właśnie tę.
Daje niesamowitego kopa, wiedzę o sposobach "przeprogramowania" swojego mózgu.
Tak zachwalam, a dopiero 3/4 przeczytałam
No ale mam ją tydzień dopiero
-

Mariola - Posty: 30
- Rejestracja: 01 Cze 2009
- Miejscowość: Śląsk
Się rozpisaliście a wystarczy do tego przecież tylko jedno zdania właściwie to tytuł
Brian Tracy - Maksimum Osiągnięć.
Tylko zanim tą książkę zaczniecie czytać, powieście sobie (najlepiej na suficie) kartkę z napisem: "kluczem do sukcesu jest działanie".
Brian Tracy - Maksimum Osiągnięć.
Tylko zanim tą książkę zaczniecie czytać, powieście sobie (najlepiej na suficie) kartkę z napisem: "kluczem do sukcesu jest działanie".
- Krzysztof 'Junior' Trybulski
- Posty: 274
- Rejestracja: 21 Maj 2009
Przeczytałam co, dość dawno temu napisał bepob
Rzeczywiście masz rację, że niezwykłą popularność zdobywa filozofia sukcesów. W niektórych środowiskach wstyd się przyznać, że się widzi tę przysłowiową pustą połowę szklanki.
A tu nie chodzi o to, aby zawsze widzieć, że ta "szklanka jest wypełniona" do połowy, tylko, żeby umieć to zobaczyć.
Faktem jest zarówno to, że coś jest w tej szklance, jak i to że nie jest ona pełna. Jest zawartość ale też jest i pustka. To jest prawda o tej rzeczywistości.
Kwestią wyboru jest na której części tej rzeczywistości się skupisz. Co uznasz za istotne w danym momencie i co w związku z tym zrobisz. Świadomość tej psutej części może być potężną siłą napędową i warto ją też widzieć.
Ważne też, jest to, żeby umieć przyznać ważność tej części, która jest. Uznać, że to co jest może być:
Osoba, która zamieni widzenie zawsze pustej części szklanki, na widzenie zawsze pełnej części szklanki, zamieni jedno ograniczenie na drugie. Dopiero umiejętność świadomego kierowania swoją uwagą, daje pełnię możliwości.
Więcej można znaleźć w moim artykule "Myśl pozytywnie" zapraszam
Czy waszym zdaniem możemy być szczęśliwi, jeśli wyłączymy się na sprawy przykre i niezbyt pasujące do filozofii nieustających sukcesów. Czy w końcu nie lepiej mieć jakiś prawdziwy powód do radości i śmiechu niż pielęgnować pogląd, że nie mogę pozwolić sobie na bycie nieszczęśliwym lub posiadanie wątpliwości.
Rzeczywiście masz rację, że niezwykłą popularność zdobywa filozofia sukcesów. W niektórych środowiskach wstyd się przyznać, że się widzi tę przysłowiową pustą połowę szklanki.
A tu nie chodzi o to, aby zawsze widzieć, że ta "szklanka jest wypełniona" do połowy, tylko, żeby umieć to zobaczyć.
Faktem jest zarówno to, że coś jest w tej szklance, jak i to że nie jest ona pełna. Jest zawartość ale też jest i pustka. To jest prawda o tej rzeczywistości.
Kwestią wyboru jest na której części tej rzeczywistości się skupisz. Co uznasz za istotne w danym momencie i co w związku z tym zrobisz. Świadomość tej psutej części może być potężną siłą napędową i warto ją też widzieć.
Ważne też, jest to, żeby umieć przyznać ważność tej części, która jest. Uznać, że to co jest może być:
prawdziwy powód do radości i śmiechu
Osoba, która zamieni widzenie zawsze pustej części szklanki, na widzenie zawsze pełnej części szklanki, zamieni jedno ograniczenie na drugie. Dopiero umiejętność świadomego kierowania swoją uwagą, daje pełnię możliwości.
Więcej można znaleźć w moim artykule "Myśl pozytywnie" zapraszam
-

Elżbieta Kalinowska - Posty: 596
- Rejestracja: 16 Lut 2009
- Miejscowość: Warszawa
Ciekawy temat - po tym co napisała moja przedmówczyni, czuję się zobowiązany do ponownej odpowiedzi - tym razem nieco obszerniejszej udzielonej krok po kroku
Tak - to prawda: w księgarniach jest naprawdę mnóstwo publikacji dotyczących tego, jak odnieść sukces, jak się zmotywować do ruszenia **** z miejsca i rozpoczęcia działania, jak działać skutecznie.
Są to pozycje mniej lub bardziej wartościowe. Wszystkie mają jednak to do siebie, że wiedza z nich działa tylko po jej zastosowaniu w praktyce. Samo czytanie NIESTETY nie przynosi zazwyczaj większych rezultatów.
Warto dodać, że na naszym rynku jest wiele pozycji o czym dalej wspomniałeś, typu "Bądź szczęśliwy i bogaty". Te publikacje z góry zakładają, że czytasz je właśnie dlatego, że chcesz być szczęśliwy lub/i bogaty. Jeśli byś tego nie chciał, to po co czytałbyś takie książki?
Nie kupuj, nie czytaj i nie oglądaj takich książek jeśli Ci się nie podobają. Mówię tak nie dlatego, że podejrzewam, że Ci się one nie podobają ale dlatego, że to zdanie nie stwierdza faktów.
Dlaczego?
Ponieważ maksyma CHCIEĆ TO MÓC nie jest "ślepa". To logiczne stwierdzenie faktów.
Nie - nie na tym. Siła tych publikacji polega na tym, że przekazują one prawdy tak oczywiste, że dla większości ludzi na świecie, ciągle zbyt oczywiste aby mogli z nich korzystać w praktyce.
Może masz ochotę podać jakieś przykłady publikacji?
Przede wszystkim logika.
Jeśli skierujesz swoją uwagę na pozytywne aspekty życia w sytuacji, gdy życie nie jest dla Ciebie zbyt przyjazne, to tym samym skoncentrujesz się na pozytywnej stronie życia. Wkrótce później Twoje życie stanie się o wiele lepsze, niż gdybyś koncentrował się w sposób negatywny na negatywnych aspektach własnego życia.
To jest logika.
Możesz sobie pozwolić dosłownie na wszystko. Tylko od Ciebie zależy na co sobie pozwolisz. Powodów do radości jest mnóstwo: to że żyje, to że oddycham, to że umiem pisać i czytać, to że zadajesz pytania, to że świeci słoneczko.
To nie sceptycyzm. To jest albo brak odpowiedniej wiedzy albo wmawiasz sobie, że jesteś optymistą a tak naprawdę w głębinach umysłu...
Spójrz na fakt - przyjrzyj się im, przeanalizuj je, zbadaj - ale przede wszystkim poznaj siebie.
bepob napisał(a):Chciałem poznać wasze zdanie na temat, tak zwanej psychologii sukcesu. Księgarnie są pełne kolorowych książek typu "Bądź szczęśliwy i bogaty".
Tak - to prawda: w księgarniach jest naprawdę mnóstwo publikacji dotyczących tego, jak odnieść sukces, jak się zmotywować do ruszenia **** z miejsca i rozpoczęcia działania, jak działać skutecznie.
Są to pozycje mniej lub bardziej wartościowe. Wszystkie mają jednak to do siebie, że wiedza z nich działa tylko po jej zastosowaniu w praktyce. Samo czytanie NIESTETY nie przynosi zazwyczaj większych rezultatów.
Warto dodać, że na naszym rynku jest wiele pozycji o czym dalej wspomniałeś, typu "Bądź szczęśliwy i bogaty". Te publikacje z góry zakładają, że czytasz je właśnie dlatego, że chcesz być szczęśliwy lub/i bogaty. Jeśli byś tego nie chciał, to po co czytałbyś takie książki?
Oprócz dużej czcionki i obrazków publikacje te charakteryzują się ślepą wiarą w maksymę "Chcieć, to móc".
Nie kupuj, nie czytaj i nie oglądaj takich książek jeśli Ci się nie podobają. Mówię tak nie dlatego, że podejrzewam, że Ci się one nie podobają ale dlatego, że to zdanie nie stwierdza faktów.
Dlaczego?
Ponieważ maksyma CHCIEĆ TO MÓC nie jest "ślepa". To logiczne stwierdzenie faktów.
Czy na tym polega siła tych publikacji, że ciężko z takimi argumentami polemizować?
Nie - nie na tym. Siła tych publikacji polega na tym, że przekazują one prawdy tak oczywiste, że dla większości ludzi na świecie, ciągle zbyt oczywiste aby mogli z nich korzystać w praktyce.
W podobnych książkach wszystkie rady traktowane są, jako prawdy oczywiste.
Może masz ochotę podać jakieś przykłady publikacji?
Czy waszym zdaniem możemy być szczęśliwi, jeśli wyłączymy się na sprawy przykre i niezbyt pasujące do filozofii nieustających sukcesów.
Przede wszystkim logika.
Jeśli skierujesz swoją uwagę na pozytywne aspekty życia w sytuacji, gdy życie nie jest dla Ciebie zbyt przyjazne, to tym samym skoncentrujesz się na pozytywnej stronie życia. Wkrótce później Twoje życie stanie się o wiele lepsze, niż gdybyś koncentrował się w sposób negatywny na negatywnych aspektach własnego życia.
To jest logika.
Czy w końcu nie lepiej mieć jakiś prawdziwy powód do radości i śmiechu niż pielęgnować pogląd, że nie mogę pozwolić sobie na bycie nieszczęśliwym lub posiadanie wątpliwości.
Możesz sobie pozwolić dosłownie na wszystko. Tylko od Ciebie zależy na co sobie pozwolisz. Powodów do radości jest mnóstwo: to że żyje, to że oddycham, to że umiem pisać i czytać, to że zadajesz pytania, to że świeci słoneczko.
W świecie, w którym entuzjazm na zawołanie jest tak ceniony pytanie, czy szklanka jest do połowy pusta, czy pełna jest niedorzeczne, bo każdy wie, że szklanka do połowy pusta w tych czasach się nie opłaca, bez względu na poziom płynu w szklance.
Trochę w nietypowy sposób zainicjowałem wpisy w tym dziale, ale naprawdę chce poznać wasze opnie. Sam jestem optymistą, ale pewnie z mojej wypowiedzi bije niewielki sceptycyzm. Może przekonacie mnie, że jest bezpodstawny.
To nie sceptycyzm. To jest albo brak odpowiedniej wiedzy albo wmawiasz sobie, że jesteś optymistą a tak naprawdę w głębinach umysłu...
Spójrz na fakt - przyjrzyj się im, przeanalizuj je, zbadaj - ale przede wszystkim poznaj siebie.
- Krzysztof 'Junior' Trybulski
- Posty: 274
- Rejestracja: 21 Maj 2009
22 posty(ów)
• Strona 1 z 3 • 1, 2, 3
Kto jest na forum
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości













