Sytuacja wygląda tak:
Mam znajomego po studiach, który chwilowo nie ma pracy. Po pierwsze pracy na etacie nie lubi i czeka na termin przyjmowania wniosków o dotacje (a ten dopiero w maju). Po 2 i tak w mieście takim jak Tarnów pracy jak na lekarstwo.
Ostatnio znalazł ciekawy kierunek - organizacja reklamy. Chciał go robić TYLKO ZE WZGLĘDU NA ZACIEKAWIENIE TEMATEM. Problem w tym, że to szkoła policealna. A zatem rodzice zrobili mu awanturę (0 argumentów, ale im głośniej tym lepiej), że to szkoła zawodowa i godzi w godność magistra.
Swego czasu ojciec wyskoczył mu, że jak będzie dalej robił po swojemu, a nie tak jak on mu każe (facet 25 lat) to się to dla niego źle skończy. Oczywiście miał na myśli, że on go załatwi , a nie "naturalną" porażkę w planach.
Matka pracuje jako woźna w szpitalu (najniższa krajowa), a ojciec pracuje na 3 etatach. Efekt: i tak nie ma kasy w domu.
Dlaczego ludzie którzy g... osiągnęli, z taką zaciekłością walczą o prawo do zepsucia życia również i swoim pociechom? I co najważniejsze jak z tym walczyć? Są jakieś organizacje, które pomogą?
Rok założenia: 2008Kontakt
co nowego na blogu Krzywego ebiznesy.pl: Adresy URL na blogu: jak przygotować optymalną strukturę
Znam takich co po 6-7 miesiącach miękną i biorą się za tele- handlowanie za 1000 zł netto . Sam zaczynałem od stażu za 600 zł na rękę, co wyszło mi na plus. Dlatego też: wziąć się w garść, pójść "na swoje" i zawojować świat:)
13 posty(ów)
• Strona 1 z 2 • 1, 2
Tak, jest taka jedna organizacja: nazywa się dorosłość. Wyprowadzić się i zacząć żyć po swojemu. Albo pozostać z rodzicami. A decyzja co mu się bardzie odpowiada, leży już tylko po jego stronie.
- Michał Otroszczenko
- Posty: 145
- Rejestracja: 17 Sty 2010
- Miejscowość: Warszawa
Witam!
Temat stary ale mnie naszło to napiszę
Zgadzam się z przedmówcą że to do tego człowieka należy decyzja jak chce żyć.
Ja pochodzę z mazur gdzie w 1998 roku pracy w ogóle nie było, więc mając dość pracy na budowie przeprowadziłem się do Warszawy i bez niczyjej pomocy dałem sobie radę. Żadna praca nie hańbi ja pracowałem na budowach, przy produkcji i montażu okien pcv, jako akwizytor, handlowałem na ulicy ze straganu, jako stolarz przy produkcji mebli na wymiar, miałem sklep z odzieżą, 2 sklepy cukiernicze, komis samochodowy a teraz jestem pośrednikiem finansowym i nadal szukam jakiegoś fajnego zajęcia. Każda praca dała mi super przydatną w życiu wiedzę i teraz nie mam problemu ze znalezieniem pracy jeśli tylko bym chciał albo byłbym zmuszony
Często odwiedzam firmy w których pracowałem i wszędzie proponują mi pracę jeśli by mi coś nie wyszło
Znam ludzi którzy pokończyli studia i pracują na budowie lub przy meblach właśnie dlatego że tam zarabiają więcej lub nie mogą znaleźć pracy w swoim zawodzie a nie chcą być na garnuszkach u rodziców.
Więc niech się facet weźmie w garść i zacznie żyć jak dorosły człowiek a nie narzekać że tatuś krzyczy. Poza tym niektórzy ludzie mają wygórowane oczekiwania co do pierwszej pracy bo zaraz po szkole bez doświadczenia to się guzik umie i trzeba się zadowolić mniejszą wypłatą która będzie rosła wraz z upływem czasu i zdobywanym doświadczeniem. Ja osobiście wolałbym iść do pracy za najniższą krajową niż słuchać się rodziców w tym wieku a w międzyczasie szukałbym innego lepszego zajęcia.
I jeszcze raz powtarzam że żadna praca nie hańbi a facet ma 2 wyjścia albo musi umieć wykonać wszystkie czynności/naprawy remonty w domu albo musi umieć zarobić na to żeby zrobił ktoś inny bo w przeciwnym razie będzie klepał biędę
Więc daję dużego kopa do działania niech "kliknie w sobie ENTER"
Ale się wypociłem
Pozdrawiam
Temat stary ale mnie naszło to napiszę
Zgadzam się z przedmówcą że to do tego człowieka należy decyzja jak chce żyć.
Ja pochodzę z mazur gdzie w 1998 roku pracy w ogóle nie było, więc mając dość pracy na budowie przeprowadziłem się do Warszawy i bez niczyjej pomocy dałem sobie radę. Żadna praca nie hańbi ja pracowałem na budowach, przy produkcji i montażu okien pcv, jako akwizytor, handlowałem na ulicy ze straganu, jako stolarz przy produkcji mebli na wymiar, miałem sklep z odzieżą, 2 sklepy cukiernicze, komis samochodowy a teraz jestem pośrednikiem finansowym i nadal szukam jakiegoś fajnego zajęcia. Każda praca dała mi super przydatną w życiu wiedzę i teraz nie mam problemu ze znalezieniem pracy jeśli tylko bym chciał albo byłbym zmuszony
Więc niech się facet weźmie w garść i zacznie żyć jak dorosły człowiek a nie narzekać że tatuś krzyczy. Poza tym niektórzy ludzie mają wygórowane oczekiwania co do pierwszej pracy bo zaraz po szkole bez doświadczenia to się guzik umie i trzeba się zadowolić mniejszą wypłatą która będzie rosła wraz z upływem czasu i zdobywanym doświadczeniem. Ja osobiście wolałbym iść do pracy za najniższą krajową niż słuchać się rodziców w tym wieku a w międzyczasie szukałbym innego lepszego zajęcia.
I jeszcze raz powtarzam że żadna praca nie hańbi a facet ma 2 wyjścia albo musi umieć wykonać wszystkie czynności/naprawy remonty w domu albo musi umieć zarobić na to żeby zrobił ktoś inny bo w przeciwnym razie będzie klepał biędę
Więc daję dużego kopa do działania niech "kliknie w sobie ENTER"
Ale się wypociłem
Pozdrawiam
- kaczor
- Posty: 64
- Rejestracja: 17 Sty 2012
- Miejscowość: Warszawa
Kurde - idealny tekst.
Magisterki, którym wkładają na studiach, że poniżej 4tysięcy to nie ma co się za robotę brać, potem siedzą na garnuszku u mamy.
Potwierdzając słowa poprzednika - żadna praca nie hańbi, żadna. Niech się chłop weźmie w garść, zakasa rękawki, zarobi, wyprowadzi się i 'zacznie żyć swoim życiem'. Bardzo prosta rada:). Ot tak:)
Magisterki, którym wkładają na studiach, że poniżej 4tysięcy to nie ma co się za robotę brać, potem siedzą na garnuszku u mamy.
Potwierdzając słowa poprzednika - żadna praca nie hańbi, żadna. Niech się chłop weźmie w garść, zakasa rękawki, zarobi, wyprowadzi się i 'zacznie żyć swoim życiem'. Bardzo prosta rada:). Ot tak:)
-

it-spleen - Posty: 702
- Rejestracja: 10 Paź 2011
- Miejscowość: Tarnowskie Góry
Magisterki, którym wkładają na studiach, że poniżej 4tysięcy to nie ma co się za robotę brać
Znam takich co po 6-7 miesiącach miękną i biorą się za tele- handlowanie za 1000 zł netto . Sam zaczynałem od stażu za 600 zł na rękę, co wyszło mi na plus. Dlatego też: wziąć się w garść, pójść "na swoje" i zawojować świat:)
- Hassel Von Hoff
- Posty: 15
- Rejestracja: 19 Sty 2012
Bo z każdej pracy trzeba wyciągać wnioski, zbierać doświadczenie, lekcje na przyszłość. A nie zaczynać szukać od stołka prezesa:)
Szukasz idealnego miejsca na rozwój swojego Maluszka? Zapraszamy do przedszkola Akademia Poziomkowa. Poziomkowa Akademia to niepubliczne przedszkole, które zagwarantuje Twojemu dziecku odpowiedni rozwój.
-

it-spleen - Posty: 702
- Rejestracja: 10 Paź 2011
- Miejscowość: Tarnowskie Góry
Doświadczenie, a właściwie jego brak to coś co niestety eliminuje wiele osób podczas procesu eliminacji. Zresztą z każdej pracy można wyciągnąć coś co świetnie wpasuje się w nasze CV. Nie "Pracowałem w Anglii na zmywaku" tylko "łatwo przystosowuje się do nowego otoczenia" nie "Pracowałem jako maszynista" tylko "potrafię podejmować ważne decyzje pod presją i myśleć kilka ruchów na przód".... itd. 
- Hassel Von Hoff
- Posty: 15
- Rejestracja: 19 Sty 2012
Słuszne spostrzeżenie. Niestety w dzisiejszych nowobogackich czasach, każdy woli mówić niż robić. "Gdzie ? Chyba na zmywaku nie będę pracował", "Za 1,5tys. zł to ja wolę w domu siedzieć", itd. Ale fajnie, że poruszony został ten temat. Oby coraz częściej ludzie myśleli o pracy pozytywnie, a nie tylko przez pryzmat kasy i 'głupiej' godności.
Szukasz idealnego miejsca na rozwój swojego Maluszka? Zapraszamy do przedszkola Akademia Poziomkowa. Poziomkowa Akademia to niepubliczne przedszkole, które zagwarantuje Twojemu dziecku odpowiedni rozwój.
-

it-spleen - Posty: 702
- Rejestracja: 10 Paź 2011
- Miejscowość: Tarnowskie Góry
Dzisiaj przypomniała mi się taka historia z życia pasująca do tematu więc wam opiszę
Kilka lat temu stoję ze znajomą (ładna, szczupła,wysoka dziewczyna) na ulicy. Przejeżdża fajne auto a ona "zobacz jaka bm-ka", fakt auto śliczne, a po chwili dostrzegła że kierowcą jest młoda (ok. 25 lat) ładna dziewczyna "to na pewno ku... bo skąd by miała na takie auto".
Normalnie mnie zamurowało nie wiedziałem co powiedzieć bo nie mogłem zrozumieć jak można kogoś kogo się nie zna tak oceniać.
Przecież dziewczyna mogła mieć dobrą pracę lub własną firmę i nie koniecznie za gotówkę, ale korzystając z leasingu lub kredytu mogła spełnić swoje marzenie i fajną furką sobie pojeździć. Nie mogłem też pojąć dlaczego tak ładna dziewczyna jak moja znajoma, zamiast wiecznie narzekać że nie ma kasy nie weźmie się do pracy tylko wszystkim zazdrości sukcesów i narzeka że oni mają a jej nie dadzą i nie pomogą.
Przecież jeśli twierdzi że z ku....stwa jest taka kasa to nikt jej nie broni, sama też może się tym zająć (w końcu wygląd ma super a myśleć tam nie trzeba).
Do żadnej innej pracy też nie pójdzie bo za 1000zł to nie będzie pracowała bo się nie opłaca
Po niedługim czasie kupiłem sobie dodge caravan-a (na tamte czasy to była niezła furka choć nie droga) i po pierwszym spotkaniu z tą znajomą doszedłem do wniosku że w jej oczach jestem k.....wą bo przecież z normalnej pracy bym sobie nie kupił takiej fury
I tak doszło do tego że bardzo rzadko spotykamy się z tą osobą
Tak więc chciałem zaapelować do ludzi którzy zazdroszczą innym żeby najpierw się zastanowili nad tym ile ten "ktoś bogatszy" musiał włożyć wysiłku, swojej pracy i czasu żeby osiągnąć to co posiada bo nic w życiu nie ma za darmo. Zamiast narzekać że się czegoś nie ma lub że ktoś nie chce czegoś dać trzeba się wziąć do pracy i dążyć do tego żeby można było sobie kupić to co by się chciało.
Pozdrawiam
Kilka lat temu stoję ze znajomą (ładna, szczupła,wysoka dziewczyna) na ulicy. Przejeżdża fajne auto a ona "zobacz jaka bm-ka", fakt auto śliczne, a po chwili dostrzegła że kierowcą jest młoda (ok. 25 lat) ładna dziewczyna "to na pewno ku... bo skąd by miała na takie auto".
Przecież dziewczyna mogła mieć dobrą pracę lub własną firmę i nie koniecznie za gotówkę, ale korzystając z leasingu lub kredytu mogła spełnić swoje marzenie i fajną furką sobie pojeździć. Nie mogłem też pojąć dlaczego tak ładna dziewczyna jak moja znajoma, zamiast wiecznie narzekać że nie ma kasy nie weźmie się do pracy tylko wszystkim zazdrości sukcesów i narzeka że oni mają a jej nie dadzą i nie pomogą.
Po niedługim czasie kupiłem sobie dodge caravan-a (na tamte czasy to była niezła furka choć nie droga) i po pierwszym spotkaniu z tą znajomą doszedłem do wniosku że w jej oczach jestem k.....wą bo przecież z normalnej pracy bym sobie nie kupił takiej fury Pozdrawiam
- kaczor
- Posty: 64
- Rejestracja: 17 Sty 2012
- Miejscowość: Warszawa
narzekanie na wszystko to nasza cecha narodowa. A jak komuś lepiej się powodzi to od razu złodziej. Prawda jest taka że każda ( no może prawie każda) z tego typu osób zaczynała od staży lub pracy za pincet złoty u kogoś. Jak się bardzo często przekonujemy w życiu zawodowym (i nie tylko) liczy się doświadczenie i wiedza a nie pieniądze. A osoby, które uważają że za 1000zł to się "nie opłaca pracować" szybko życie naprostuje:).
Sztabki złota to po prostu sztabki złota. Kawałek metalu. Niczego nie robią, nie przyczyniają się do powstania wartości dodanej, nie wiążą się z nimi dywidendy.
- Hassel Von Hoff
- Posty: 15
- Rejestracja: 19 Sty 2012
13 posty(ów)
• Strona 1 z 2 • 1, 2
Kto jest na forum
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 3 gości













