Temat już ciut starej daty, ale może jednak się moja wypowiedź na coś jeszcze przyda.
W wypadku dzwonienia do kogoś z ofertą, lub dzwonienia do kogoś w ogóle... Znacie to na pewno z własnego doświadczenia - kiedy ktoś dzwoni to przeważnie jest święcie przekonany o tym, że skoro sam ma czas rozmawiać, to mają go także wszyscy dookoła... Jest jeszcze sprawa, już wspomnianego, uprzedzenia do telemarketerów.
Jest na to dosyć proste, ciut chytre rozwiązanie 
Na samym początku rozmowy, już po połączeniu z osobą odpowiedzialną za daną kwestię, czy z szefem, przedstawiamy się (imię, nazwisko, firma) i pytamy "
czy może mi pan poświęcić 2 minuty?". Bingo! Nie ważne, czy ta rozmowa faktycznie potrwa minut 5, 10, czy 30. Gość (lub kobieta) jest nastawiony już zupełnie inaczej, bo ma poczucie, że to potrwa tylko chwilę. Jeżeli jednak odpowie, że nie ma tego czasu (bo faktycznie może nie mieć) - wtedy od razu można się umówić na jakiś dogodny dla tej osoby termin.
Prawda, że to proste?

Uwaga tylko, by nie pytać w stylu "czy ma pan czas?" - jaka jest w takim wypadku automatyczna odpowiedź? "Nie". Lepiej więc zapytać, czy ktoś ma 2 minuty

Pozdrawiam!
Kamil Łapiński