co nowego na blogu Krzywego ebiznesy.pl: 15 nawiększych kłamstw w pozycjonowaniu
 zajrzyj także na video - blog > celeber.pl:  Skracanie adresów URL z goo.gl, czyli z Google


Poinformuj znajomych o tym wątku
Poinformuj znajomych na Facebook-u o tym wątku Poinformuj innych ludzi na Wykopie o tym wątku Poinformuj znajomych na Twitter-ze o tym wątku Poinformuj znajomych na Blip-ie o tym wątku Poinformuj znajomych na Buzz-ie o tym wątku Poinformuj znajomych na GG o tym wątku
książki elektroniczne (ebooki czy e-booki), które warto przeczytać i wcielić w życie

Pisanie dr

Postprzez formless 20 Paź 2008, o 08:50

  • Poinformuj znajomych na Facebook-u o tym wątku
  • Poinformuj innych ludzi na Wykopie o tym wątku
  • Poinformuj znajomych na Twitter-ze o tym wątku
  • Poinformuj znajomych na Blip-ie o tym wątku
  • Poinformuj znajomych na Buzz-ie o tym wątku
  • Poinformuj znajomych na GG o tym wątku
 
Umieściłem pisanie dr w tym dziale ebooki bo w sumie pisanie dr można przyrównać do pisania ebooka ;)
prócz wyśrubowanej terminologii, bibliografii i badań to schemat tworzenia jest podobny.

Mam pytanie czy macie jakiś pomysł na kontrole i zmuszenie siebie do systematyczności w pisaniu?
Kiedyś pytałem profesora, powiedział mi że jest na to prosty wzór doktorat=dzień*1strona, co rocznie daje ok. 350 stron :)
ale wiemy dobrze jak to jest z tym dziennym pisaniem, to nie siłownia że idziesz i koniec jakoś będzie.
Do pisania poważnych rzeczy muszą zaistnieć różne sprzyjające czynniki jak chęci, spokój i wena oraz silna wizja koncepcji.

Pozdrawiam i zapraszam do dyskusji tych przed dr i tych po no i oczywiście tych co napisali jakieś ebooki :ugeek:

Awatar użytkownika
formless
 
Posty: 3
Rejestracja: 20 Paź 2008

 
Witaj formless!

Fajny temat poruszyłeś. Przynajmniej dla mnie :lol:

Napisanie doktoratu to nie lada wysiłek. Oczywiście doktorat doktoratowi nierówny. Wiadomo. Są prace na takim poziomie, że magisterki często są lepsze. A są i takie, że Nobla należałoby przyznać. Rozstrzał jakościowy może być więc gigantyczny. Tutaj mówimy prawdopodobnie o pisaniu dobrego / bardzo dobrego doktoratu. Nie dziadostwa.

Silna wizja koncepcji. O tym wspomniałeś. I rzeczywiście. Jest najważniejsza. Ale w codziennej, że tak powiem, pracy nad doktoratem bardziej liczą się inne cechy, czynniki.

Moim zdaniem, jak wszędzie, najważniejsza jest determinacja. Jeśli będziesz traktował doktorat jak zło konieczne, będzie się ciągnął za Tobą długimi miesiącami (latami raczej). Natomiast jeśli zdeterminujesz się na napisanie pracy w zadanym terminie, będziesz zmuszony to zrobić! Ja sam miałem bat nad głową w postaci granta promotorskiego / doktorskiego. Był termin realizacji granta i nie było zmiłuj. Musiałem to zrobić. I tyle.
Tak więc najlepiej jest wtedy, gdy masz w jakiś sposób wymuszony termin. Wtedy ustalasz automatycznie pisanie pracy jako priorytet, odstawiasz inne sprawy i dajesz z siebie wszystko!

"To musi być obsesją". Kiedyś czytałem w jednym czasopiśmie kulturystycznym artykuł o takim tytule. Fajny zresztą. Interesuję się kulturystyką, odżywianiem i zdrowym stylem życia od blisko 20 lat, ale to inna bajka :) Wróćmy zatem do tematu.
Twój doktorat musi być Twoją obsesją! Musisz myśleć o nim dzień i noc. Co Ci to da? Poza motywacją do działania, dostaniesz coś ekstra: pracę własnej podświadomości. Jeśli myślisz o czymś obsesyjnie (wiem, że to ostre słowo, ale pasuje tutaj doskonale), Twój mózg skupia się na tym. Nawet kiedy śpisz, Twoja podświadomość wysila się by rozwiązać problem. To działa! Sam miałem tak wiele razy.

Moja praca doktorska to była gehenna. Wziąłem sobie ambitny temat i ultra-ambitne cele do zrealizowania. I chociaż w sumie z 50-70% z nich i tak musiałem zrezygnować (nie ma sensu pisać doktoratu do emerytury, hehehe), to i tak miałem niewyobrażalną masę roboty. Coś Ci powiem. Często tak intensywnie myślałem nad pewnymi algorytmami, że bolała mnie głowa! Nie żartuję! Ból głowy od wysiłku umysłowego. Ale jak się nie jest geniuszem, a próbuje się analizować powiązania pomiędzy paroma milionami komórek w Excelu, to... no właśnie - boli głowa :)

Mam nadzieję, że Ty aż tak ciężko nie będziesz miał. Ale taka ciężka praca procentuje. Jest olbrzymia szansa, że w czasie pisania doktoratu dotrze do Ciebie, że jesteś w stanie osiągnąć wszystko. WSZYSTKO. Nie masz żadnych ograniczeń. Ja to zrozumiałem właśnie dzięki doktoratowi i temu tytanicznemu wysiłkowi, który sobie sam zgotowałem (chyba jestem masochistą, hehe).

Moja rada w pigułce jest zatem taka:
dostań świra na punkcie swojej pracy doktorskiej, niech Twój umysł zapłonie, niech świadome i podświadome pokłady Twojej energii i kreatywności eksplodują!!!

O qrde, ale mnie poniosło :mrgreen:

Do 10 kwietnia coraz bliżej. Poznaj osobiście Forumowiczów!
Awatar użytkownika
Paweł 'krzywy' Krzyworączka
Administrator
 
Posty: 1624
Rejestracja: 18 Kwi 2008
Miejscowość: Kraków

Re: Pisanie dr

Postprzez Elżbieta Kalinowska 4 Kwi 2009, o 07:35

  • Poinformuj znajomych na Facebook-u o tym wątku
  • Poinformuj innych ludzi na Wykopie o tym wątku
  • Poinformuj znajomych na Twitter-ze o tym wątku
  • Poinformuj znajomych na Blip-ie o tym wątku
  • Poinformuj znajomych na Buzz-ie o tym wątku
  • Poinformuj znajomych na GG o tym wątku
 
Powszechność tego problemu daje do myślenia nt. programów nauczania.
Bardzo często zgłaszają się do mnie osoby, które poza innymi problemami są w trakcie pisania magisterek lun doktoratów i idzie im to "jak przysałowiowa krew z nosa"
Nie spotkałam się z entuzjastą pisania pracy tego typu.
Na ogół praca "się odkłada" "narasta" pisanie wydaje się przedsięwziąciem niezwykle zniechecjącym
Co pomga?
Określenie tego co zniechęca:
- zmienić ograniczające przekonania na swój temat w tej kwestii (np. niektórzy myślą, że nigdy tego nie napiszą bo nie mają wystarczających zdolności)
- zmienić ograniczające przekonania na temat pracy - jeśli się jawi jako wielka rzecz "nie do ugryzienia" trzeba to podzielić na mniejsze kawałki i zacząć od czegoś co w danym momencie jest najłatwiejsze.
Warto w ogóle zmienić swój sposób myślenia o pracy - przejść z generalizacji "praca dr" na konkretne określenia tego, co jest do zrobienia lub pojawiającego sie problemu do rozwiązania.
Np. zamiast mówić "nie mogę się wziąć do pisania pracy", lepiej to ująć konkretniej "mam problem z napisaniem konspektu" albo "mam problem z rozpoczęciem pierwszego rodziału"
Następnie problem przeformułować na cel - np. "znaleźć sposób na napisanie pierwszego rodziału"

Mam taką listę mailingową jeszcze nie uruchomioną ale gotową z instrukacjami jak zamieniać problemy na cele - jeśli chcesz mogę Cię na nią wpisać i dostaniesz wersję testową. Jeśli chcesz napisz mi na priv. swój adres mailowy to Cię wpiszę, bo jeszcze nie ma w sieci nigdzie strony do zapisów

Pozdrawiam

Masz problem?
Dowiedz się jak ruszyć z miejsca i znaleźć wyjście
Awatar użytkownika
Elżbieta Kalinowska
 
Posty: 591
Rejestracja: 16 Lut 2009
Miejscowość: Warszawa

 
Znam ten ból i doskonale Cię rozumiem, bo sam niedawno napisałem doktorat, została jeszcze obrona, ale to dopiero za jakieś 2 miesiące. Podstawowe pytanie na które musiałem sobie odpowiedzieć brzmiało: Po co to robię? I szczerze muszę przyznać, że nie zawsze wiedziałem po co :wisze:
Zresztą może moja dziedzina jest dość specyficzna: filozofia współczesna. Po jakimś czasie zorientowałem się, że problemy, które mnie zdają się istotne, dotykają tak na prawdę niewiele osób, a jeśli dotykają to w pośredni sposób tak, że w efekcie mało kto poza specjalistą może się takimi sprawami zainteresować. Uświadomiłem sobie że pytania, które stawiam są odległe od rzeczywistości, efekt był taki, że praca nad doktoratem, który ostatecznie nie jest zbyt obszerny (trochę ponad 200) stron przedłużyła się o rok. :nazolwiu:
Zgadzam się z opinią, że potrzebny jest bat nad głową, silny, motywujący, dający power kopniak, który trzeba sobie znaleźć. Dla mnie to była perspektywa przeprowadzki. Życie poukładało się tak, że wiedziałem, że niedługo się przeprowadzę, że będzie z tym sporo zachodu i uświadomiłem sobie, że teraz albo nigdy i mimo :wall: kłopotów przebiłem się przez mur i złożyłem pracę.

Adam Wątróbski
 
Posty: 2
Rejestracja: 22 Mar 2011

Pisanie nie jest mi obce

Postprzez Blueben 12 Gru 2011, o 21:36

  • Poinformuj znajomych na Facebook-u o tym wątku
  • Poinformuj innych ludzi na Wykopie o tym wątku
  • Poinformuj znajomych na Twitter-ze o tym wątku
  • Poinformuj znajomych na Blip-ie o tym wątku
  • Poinformuj znajomych na Buzz-ie o tym wątku
  • Poinformuj znajomych na GG o tym wątku
 
Doktoratu akurat pisać okazji nie miałem, natomiast pisanie generalnie obce mi nie jest. Warto sobie przede wszystkim podzielić pracę na mniejsze kawałki - będzie wtedy mniej straszna. Warto ją też dokładnie zaplanować - mnie przynajmniej to pomaga. Wreszcie, jeśli masz naprawdę gigantyczne problemy z systematycznością, wyznacz sobie jakiś limit znaków, który musisz dziennie wypełnić - ale niewielki na początek. Wymóż na sobie dociągnięcie do limitu, a potem stopniowo zwiększaj :) Ale to raczej w sytuacjach ekstremalnych, bo inaczej nie warto nic robić na siłę.

Blueben
 
Posty: 5
Rejestracja: 12 Gru 2011


Wróć do E-booki

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość