Popełniłem błąd, na całe szczęście rozumiem Go. Doskonale Wiem już dlaczego jest brak zrozumienia między nami:)
Elżbieta Kalinowska napisał(a):ale jeśli jesteśmy przy asertywności to skorzystam i asertywnie powiem, że gdy czytam "mądra Pani Ela" to mi się to wcale się to nie podoba i maleje moja ochota do dalszej rozmowy z Tobą.
Jeśli uraziłem - to z szczerego serca PRZEPRASZAM!
-> To miał być komplement.
Nie rozumiem dlaczego źle zostałem zrozumiany:(
Elżbieta Kalinowska napisał(a):Sens czytania takich relacji polega na tym, że dostajesz nowy sposób widzenia siebie i świata - dostajesz nowy filtr czy nową ramę, które możesz wykorzystać w konkretnych życiowych sytuacjach i dopiero jak to zrobisz, doświadczysz czegoś naprawdę. Jeśli w książce są opisane sytuacje, w których ktoś ma przeżywać to czego doświadcza, bez uciekania w swoje typowe gierki ochronne, to nie masz sobie wyobrażać jakbyś to przeżywał, gdybyś tam był, tylko wybrać sobie konkretną sytuację w swoim życiu, którą przeżyjesz w ten sposób i to dopiero będzie doświadczenie rozwojowe.
Elżbieta wyjaśniła dosadnie...Zrozumiałem o co chodziło...

Elżbieta Kalinowska napisał(a):Ludzie często czują się nieszczęśliwi właśnie dlatego, że mają ideę tego czym jest szczęście i zamykają się na doświadczenia, które z tą ideą nie są zgodne.
Zresztą podobnie rzecz się ma z korzystaniem z e-booka czy pomocy trenera w swoim rozwoju.
Jeśli masz na wstępie gotowe idee jak to ma być - będzie Ci trudno korzystać z tego co dostajesz.
Ten fragment pozwolił sugerować się ASERTYWNOŚCIĄ.
Elżbieta Kalinowska napisał(a):czyli co masz na myśli? Co to znaczy "przez pryzmat siebie samego czy słów wypowiadanych przez innych" - dlaczego nie można i co to ma wspólnego z rozwojem osobistym?
Wszyściutko powolutku wyjaśniam co chciałem przez To powiedzieć:)
Jeśli zamiast kogoś oceniać i pod wpływem negatywnych emocji spierać się z nim, spróbujemy po prostu ''być bezstronni, jak aktor na scenie'' i zapytamy się o co chodzi? próbując Go zrozumieć, jego motywy, To możliwe ,że będziemy mogli mu pomóc. Emocje wpływają często na słowa, jednak myśli mówią często co innego.
Sugerując się swoimi doświadczeniami, tak na prawdę nie próbujemy kogoś zrozumieć,ponieważ korzystamy z własnej mapy myśli, mapy doświadczeń.
Pomagając drugiej osobie - pomagamy również sobie samemu. Ponieważ nie dajemy siebie wyprowadzić z równowagi wprowadzając tym samym w negatywne myśli lub nastrój.
*Asertywność (to trochę szersze pojęcie niż te z Wikipedii ;p)...w tej sytuacji to taka która nie nie bierze drugiej osoby do siebie samego, dopóki tak na prawdę nie zrozumie prowadzonych przez drugą osobę motywów, jego sytuacji i stanu psychicznego.
Pomagając drugiej osobie, przyczyniamy się do wzrostu nie Tylko swojej samooceny. Ale też nie hamujemy swojego rozwoju psychicznego ponieważ Nie zamartwiamy się problemem, możemy bez przeszkód funkcjonować czy to w pracy, czy w życiu osobistym itd.
Unikamy wszelkim hamulcom.
TYm samym przyczyniając się w malutkim stopniu do osobistego rozwoju.

taką Teorie wyznaje.
mnihas napisał(a):To dlaczego przyznajesz mi rację? Przecież możesz mieć inne zdanie. A jaki jest cel? Zmiana spojrzenia na siebie i sposób w jaki funkcjonuje nasz umysł. Po prostu pokazanie, że świat i MY jest taki jakim my go WIDZIMY i że to my BUDUJEMY wizję świata, a nie świat buduje ją w nas. A to co często dzieje się w nas to tylko sposób ucieczki.
Przyznałem i Przyznaje i Tobie racje. Jednak Zawsze pozostawiam sobie samemu odrobinę innego punktu widzenia. Odrobinę asertywności:)
Rozumiesz Michale co chcę powiedzieć?
mnihas napisał(a):Z prawie 11-letniego doświadczenia w jednym związku, wiem, że czasem trzeba ulec, aby dać drugiej osobie przestrzeń. A czasem właśnie trzeba wybuchnąć i rozładować się, aby pokazać drugiej stronie o co nam chodzi. Moja żona właśnie najbardziej denerwowała się, jak nie okazywałem emocji i trzymałem je na wodzy. Uważam również, że emocje nie są głównym powodem i rozwodów. Emocje są wtórnym skutkiem konfliktów i problemów jakie są miedzy ludźmi (lub w ludziach), nie są ich źródłem.
Nie ma ludzi bez problemów, ludzie bez problemów to ludzie martwi;)
Za każdym razem gdy jest wymiana poglądów, czy też kłótnia...Ty i Ta druga osoba dochodząc do porozumienia uczy się;)
Coś w środku wzmacnia Was:)
,,Należy radzić sobie z problemami pogodnie i łagodnie, traktować je raczej jako możliwości a niżeli powody do zdenerwowania.''[ Przepraszam ,że nie podaje autora, cyt. zapadł mi w pamięci jednak autor jakoś niestety nie;( ]
A co do początku Twojej poprzedniej wypowiedzi, To masz Całkowitą Racje Michale!
Nie wiem dlaczego tak napisałem, może się spieszyłem, może miałem coś na głowie...nie mam zielonego pojęcia...
co do...
mnihas napisał(a):Ja po prostu tłumaczę sobie świat po swojemu

I pozostaw Go trochę dla innych...bo nie zawsze ,,Ja'' ma racje:)