Chciałem się z Wami podzielić pewną refleksją, które powstała w wyniku dyskusji w innym temacie na tym forum (link).
Swoją drogą ukłony w stronę Krzywego, bo stworzył tu na forum znakomitą społeczność, której mi osobiście brakuje na Merytorium. Gratulacje Krzywy! U Piotrka natomiast zauważył inną mocną stronę, która przez to wynikła. Z racji tego, że tamto forum było zawsze silnie moderowane, to tak samo są sprawdzane kursy dodawane na Ekademię. Tutaj ogromny plus dla Piotrka, bo co prawda część ludzi się o to burzy, ale pozwala to zachować naprawdę wysoki poziom ebooków i kursów tam sprzedawanych. Tego z kolei z osobiście brakuje wśród ebooków sprzedawanych na Złotych Myślach. Za to właściciele ZM stworzyli znakomity program partnerski zrzeszający ogromną ilość partnerów, których ja obecnie poszukuję.
Oglądałem niedawno video na temat tworzenie biznesu 7-cyfrowego i padły tam takie słowa: "Jeśli chcesz być silny wszędzie ...to nie będziesz nigdzie." Nie o tym jednak chciałem tutaj pisać.
W wyniku dyskusji tutaj na forum, postanowiłem, że podzielę się z Wami pewnym video. Sądzę, że jeśli ktoś chce blogować i nigdy nie słyszał nazwiska Perry Belcher, to tak naprawdę ma marne szanse, że coś wyjdzie z tego jego blogowania. Obejrzyj to video:
Chcę trochę rozszerzyć tą myśl. Jeśli blogujesz i nie masz komentarzy na blogu, to tak jakbyś mówił do pustych ścian. Przypomnij sobie, jak jeszcze nie wiedziałeś, co to jest blogowanie, a bloga kojarzyłeś z pamiętnikiem pisanym w Internecie. Jeśli taki blog miałby kilkadziesiąt wpisów, a tylko 2-3 komentarze (lub jeszcze mniej) ...to coś jest nie tak.
Ten blog jest jakiś dziwny, a autor tego bloga jest albo samotny, albo obłąkany.
W każdym bądź razie coś jest nie tak.
Ludzie wolą się odsuwać od rzeczy, których nie rozumieją i ciężko jest wystartować z blogowaniem, gdy już na starcie nie masz ludzi, do których piszesz tego bloga i mieć komentarze. To już te nastolatki są bardziej ludzkie i rozumieją to, że na blogu muszą być komentarze. Dlatego też piszą pod każdą notką "zostaw komcia". Wtedy to jest ludzkie, naturalne. Ludzie garną się do takich blogów, bo tam są ludzie. Pomimo, że ich nie widzą, to czują ich obecność. Ludzie chcą przebywać pośród innych ludzi, także w Internecie.
Jeśli nie jest do końca o tym przekonanym, to wyobraź sobie 2 bary/kluby/puby/whatever... W jednym klubie nie ma nikogo, klub stoi pusty i tylko gra muzyka, a w drugim klubie jest od zatrzęsienia ludzi, aż ciężko wejść. Do którego z tych barów będziesz chciał wejść ze znajomymi? No jasne, że do tego, gdzie są inni ludzie, bo to znaczy, że Ci ludzie się tam świetnie bawią.
Nawet jeśli odrzucisz tą ideę i powiesz, że nie obchodzi Cię ilość komentarzy, może być zero, bo na blogu to chcesz tylko zarobić i mieć ruch z wyszukiwarek, to i tak sprawdź, ile możesz na tym zarobić.
Tutaj polecam Krzysztofa Lisa, którego to osobiście bardzo szanuję, bo mówi on wprost, że na blogu chce on przede wszystkim zarobić. Bez owijania, że chce dać swoim czytelnikom nie wiadomo jak wartościową wiedzę, że czuje się z nimi taki związany i ma taką wewnętrzną potrzebę obdarowania swoich czytelników, gdzie ich po prostu nie ma. Tak robi duża część bloggerów i nie wiem jak oni chcą ściągnąć tych czytelników na bloga. Za pomocą myśli (tutaj lapti podrzucił video, jak się łączyć z ludźmi za pomocą myśli
Wróćmy jednak do Krzysztofa Lisa. Podaje on na swoim blogu dokładne statystyki.
Blogować zaczął we wrześniu 2005. Po roku zobaczył pierwsze zarobki.
W grudniu 2007, miał już 20tys. odwiedzin/miesięcznie i tego miesiąca zarobił 300zł.
Po 4 latach blogowania (obecnie 50 notek/miesięcznie), grudzień 2009, ma 90tys. odwiedzin miesięcznie i tego miesiąca zarabia 2000zł.
Dane z wykresów, z jego bloga:
http://zarabianie-na-blogu.pl/wp-content/uploads/2009/12/liczba_odwiedzin_na_moich_blogach.png
http://zarabianie-na-blogu.pl/wp-content/uploads/2008/08/image1.png
Jeśli ktoś myśli o blogowaniu, jako o hobby/pracy, to może to będzie jakiś tam zadowalający zarobek, ale nie dla kogoś, kto chce robić biznes w Internecie. Nie mam pojęcia ile czasu może zająć: pisanie notek (50/miesięcznie), zbieranie informacji, o których chcemy napisać notkę, nauka pozycjonowania, już właściwe pozycjonowanie, optymalizacja bloga pod względem zarobków i wszystkie inne sprawy związane z pisaniem bloga. Załóżmy, że to są 2 godziny dziennie.
2h x 4 lata x 365 dni = 2920
Szacuję, że tyle czasu spędził na blogowaniu.
A ile mógł w tym czasie zarobić?
Jeśli jego zarobki w miarę równomiernie rosły (z pewnym skokami), to jeśli 2 late tamu zarabiał 300zł, a teraz 2000, to średnio przez te 2 lata zarabiał 1150zł/miesięcznie. Średnie zarobki (2lata x 12 miesięcy x 1,15tys) + skoki = ok. 30tys. zł
Wyszło mniej więcej 10zł/h. Krzyśkowi pewnie się teraz opłaca co raz bardziej blogować, bo pracuje dalej tyle samo, a zarobki u niego rosną. Jednak żeby do tego dojść potrzebował aż 4 lata.
Jeśli ktoś traktuje blogowanie i zarabiania w programach partnerskich jako swego rodzaju hobby i dodatek do pensji, to okey. Powyższe video jest właśnie dla Ciebie.
Natomiast jeśli traktujesz zarabianie przez Internet (czy to pp, czy własne produkty) jako biznes i chcesz się z tego utrzymywać, to naprawdę nie widzę żadnego powodu, aby zacząć ten biznes od założenia bloga.
Może Cię to tylko zniechęcić do dalszej pracy, bo ten model biznesu jest trudny, ciężki, nie widać w nim końca pracy i brakuje w niej jednej podstawowej rzeczy, jaką jest sprzedaż. Jak mówi Perry, na social media się nie zarabia. Mówię to też ja w moim raporcie, do którego to wykorzystałem jeszcze jedną ideę od Perrego, czyli przekazywanie wiedzy obrazowo i przedstawiam tam mój model pociągu do zarabiania na infoproduktach (jeśli już go czytałeś, to wiesz, o czym mówię).
Mam nadzieję, że chociaż trochę mogłem i rozjaśniłem drogę tym osobom, które od 2010 chcą zacząć zarabiać przez Internet.
Ten post kieruję też do tych osób z jeszcze jednego względu. Niebawem wchodzę do branży marketingu internetowego, ale tylko do małej niszy. Nie będę się zajmował pozycjonowaniem, zaawansowanymi zagadnieniami technicznymi, typowym e-commerce, czyli sklepami internetowymi, żadnym mlm, bez social media, brandingu i tego typu rzeczy.
Swój przekaz kieruję do osób, które chcą zarabiać na produktach informacyjnych (ebooki, kursy, szkolenia), jako autor, partner lub wydawca (bardziej partner rozwijający biznes z autorem, ale bez tych wszystkich zagadnień związanych z prawem, Ekademia daje do tego warunki). Takie partnera nazwałbym "pro", ale ta nazwa jest już zajęta.
Jeśli jesteś taką osobą, to mam dla Ciebie pytanie. Będę bardzo wdzięczny, kiedy udzielisz mi odpowiedzi.
Pytanie:
Którą z tych 3 ról (autor, partner, wydawca) chciałbyś się zająć najbardziej? Jeśli nie możesz się zdecydować, podaj te, które Cię interesują.
Z góry dziękuję za odpowiedzi.
PS. Jak będzie sporo odpowiedzi, to jeszcze dorzucę jakiś super kontent.

















