Nie mówię, że Nasza Klasa czy inne portale społecznościowe nie są w stanie zarobić na siebie. Mówię tylko, że Web 2.0 okazał się nie taki piękny, jak się wydawało z początku. Mówię oczywiście w tym momencie o możliwości zarabiania za serwisach społecznościowych.
Na takich serwisach jest ruch, jeśli są popularne. Jest masa użytkowników. Są ich maile. Są ich wizyty. Można wysyłać im maile reklamowe. Można zasypywać ich reklamami na serwisie. Można oferować im usługi typu "premium", czyli różne ekstra opcje, funkcjonalności itp. I na tym zarabiać. Tylko czy da się na tym zarobić? Nie zawsze.
Jeśli serwis generuje małe koszty, wtedy jest OK. Masa ludzi = masa szmalu. Co znaczy, że serwis generuje małe koszty? Tzn., że:
- jest niemal w pełni automatyczny - nie wymaga zbyt dużej obsługi przez człowieka, która jest niezwykle kosztowna
- nie generuje dużego transferu danych
- jest atrakcyjny dla reklamodawców - w zasadzie wszędzie, gdzie jest jakaś społeczność, można na niej zarobić.
Wróćmy jednak do nasza-klasa.pl.
Masa ludzi = masa szmalu. OK, zgoda. A co z kosztami? No właśnie.
Masa zdjęć = duże koszty serwerów, transferu, większa awaryjność etc. Nasza Klasa ma w tej chwili kilkaset serwerów dedykowanych na utrzymaniu (!). Koszty są zatem bardzo duże. Do tego obsługa klienta, programiści, dział obsługi reklamy, dział rozwoju, problem zabezpieczeń... i wiele innych problemów. Czytaj: kosztów.
Zatem nasza-klasa.pl robi, co może, żeby zarabiać. I tyle. A że nie wszystkie modele zarabiania nam się podobają? - kogo to obchodzi. Jeśli tylko ludzie nie odchodzą od N-K, to jest dla nich OK.
Ten problem wrednych gigantów jest trudny do rozwiązania.
Podobnie jest z Allegro.
Allegro pobiera kasę za aukcje. Naprawdę ciężki szmal. Zdaniem wielu - zdziera ze sprzedawców. Moim zdaniem również. Zachowuje się często nieetycznie: brak re-komentarzy, które by obnażyły lichych sprzedawców czy np. bierne zezwolenie na nielegalny handel, przez który wiele świetnych firm musi zwijać żagle. Taka jest prawda. I co? I nic. Allegro jest nie do ruszenia. Zbyt wielu userów, zbyt dobra pozycja na rynku. Myślisz "zakupy" = klikasz w Allegro. I koniec. Kółko się zamyka. Użytkownicy nic nie płacą, więc nie odejdą od Allegro. Sprzedawcy będą płacić prowizje, bo mają użytkowników / klientów. Więc zostaną na Allegro. Koniec. Kropka.
Wiele portali aukcyjnych próbowało wygrać / dogonić/ rywalizować z Allegro. Bez skutku. Nawet mega zawodnik, czyli eBay, poniósł porażkę (inna sprawa, że się nie popisali). Czy inne serwisy aukcyjne w Polsce nie mają racji bytu? Ogólnotematyczne - nie mają. Wyjątkowe, niszowe, branżowe - mają szansę.
Tak więc możemy psioczyć na Allegro czy nasza-klasa.pl. Nic to nie da. Nic nie pomoże.
Podobnie - nikt nie wygra już z Google. Firma ta przetrwa zapewne kilkadziesiąt lat w niesamowitej hegemonii w Sieci (być może również poza nią). I umrze dopiero zgodnie z cyklem życia każdej firmy. Ale nikt jej nie pokona w "normalnej" walce rynkowej. Nie widzę takiej opcji. Ja zresztą jestem fanem Google, więc się cieszę
To było subiektywne zdanie krzywego.
Miłej nocki życzę.















